Gdy ten 30-tonowy zwierzak pojawił się wiosną w Zatoce Puckiej, od razu wzbudził sympatię. Szczególnie tych, którzy spotkali się z nim oko w oko, czyli na przykład rybaków. Prasa rozpisywała się o Lolku (bo tak szybko został ochrzczony).

Niestety, naukowcy właśnie potwierdzili, że martwy wieloryb, na którego natknęli się kilka dni temu w Zatoce Ryskiej, to właśnie Lolek. Najpewniej zderzył się z dużym statkiem, na co wskazują jego rany.

"Wszyscy bardzo go żałujemy. Poprzedni wieloryb wpłynął na Bałtyk 29 lat temu" - mówi DZIENNIKOWI zasmucony szef stacji morskiej na Helu, Krzysztof Skóra. "Kto wie, kiedy pojawi się następny. A Lolek czuł się u nas znakomicie. Nie wiem, czy kiedykolwiek spotkam się na Bałtyku z wielorybem" - dodaje.