Na manifestację przybyły setki mieszkańców stolicy. Wśród nich politycy z różnych stron sceny politycznej. "Prawdziwa cnota krytyk się nie boi. Jacek Kuroń krytyki się nie boi! Ale jest różnica między krytyką a plugawieniem" - mówił na cmentarzu Zbigniew Bujak. Według niego, ostatnie dyskusje wokół Kuronia to po prostu brak wyczucia. Były prezydent Aleksander Kwaśniewski dodał, że jest dumny, iż mógł pracować z Kuroniem przy Okrągłym Stole, a później odznaczyć go Orderem Orła Białego. "Dziękuję za to losowi" - mówił Kwaśniewski. "Jestem oburzony tym, co robią późno urodzeni rewolucjoniści, którzy chcą z pogardy dla człowieka uczynić cnotę patriotyczną, a z oszczerstwa metodę demokratyczną" - stwierdził były prezydent.
Według Adama Michnika, wieloletniego kolegi Kuronia, spotkanie warszawiaków przy jego grobie to protest przeciw próbom fałszowania historii. "Przyszliśmy tu, by powiedzieć <nie> dla oszczerstwa, <nie> dla kłamstwa, <nie> dla łajdactwa" - uznał Michnik. "Nie dajmy się obrzucać błotem. Nie pozwalajmy czynić z Polski rynsztoka!" - ostro wtórował mu Tadeusz Mazowiecki.
Burzę wokół Kuronia kilka dni temu wywołało "Życie Warszawy". Według dziennika, materiały IPN świadczą, iż Kuroń prowadził z bezpieką negocjacje. Miał, m.in. w 1988 roku, rozmawiać z SB o przygotowaniach do Okrągłego Stołu. Posłowie LPR - Arnold Masin i Bogusław Sobczak - oświadczyli, że jeśli te informacje się potwierdzą, trzeba będzie odebrać Kuroniowi order. Zaprotestowali przeciw temu historycy oraz m.in. Lech Wałęsa. A dziś rano nawet lider LPR Roman Giertych.
Jacek Kuroń zmarł w 2004 roku. Był jednym z najpopularniejszych polskich polityków. Działał w "Solidarności", był też jednym z twórców Komitetu Obrony Robotników. W pamięci Polaków zapisał się jednak swoimi niekonwencjonalnymi akcjami społecznymi - m.in. słynnymi "zupami Kuronia", które rozdawał na ulicach bezdomnym.