To było żmudne śledztwo. Na trop pedofila trafiła kanadyjska policja. Tamtejsi policjanci złapali pedofila, u którego znaleźli wiele filmów z dziećmi w rolach głównych. Nie mogli jednak dociec, gdzie zostały nakręcone. Rozwiązanie zagadki przyszło przypadkiem. W specjalnej jednostce Interpolu, do której przesłano film do analizy, był polski policjant. W jednym z filmów usłyszał ojczysty język.
Potem poszło już łatwiej. Kilka ujęć pozwoliło rozpoznać miasto i dzielnicę, w których działał pedofil. Śledztwo - prowadzone na warszawskich ulicach i placach zabaw - wreszcie doprowadziło policjantów do Marka M.
Na filmach nakręconych przez Marka M. bardzo często pojawiało się to samo kilkuletnie dziecko. Wykorzystywał je przez kilka lat. Nagrywał też filmy z dziećmi spotkanymi na placach zabaw i ulicach. Potem się przed nimi rozbierał i gwałcił. Filmy zamieszczał w internecie. Teraz grozi mu 10 lat za kratkami.