Księżyc zacznie nam znikać o 20.00. Dokładnie 51 minut później dojdzie do kulminacji tego wyjątkowego zjawiska - tarcza ziemskiego satelity będzie wyglądać jak nadgryziona. Jednak bez obaw - w ciągu kolejnych 40 minut księżyc wróci do normy.
Mieszkańcy nadmorskich miejscowości mogą sobie jednak nawet nie zawracać głowy. Niebo nad Bałtykiem będą spowijać gęste chmury. Przy odrobinie szczęścia zaćmienie zobaczą mieszkańcy Mazowsza - tu szanse są "pół na pół". Jeśli się nie uda, będą musieli poczekać aż do 3 marca przyszłego roku, bo dopiero wtedy spodziewane jest kolejne zaćmienie. Jedynie w Bieszczadach będzie można podziwiać zjawisko bez problemów.
A warto pokusić się o spojrzenie w niebo. Do zaćmień księżyca dochodzi wtedy, gdy między nim a Słońcem znajdzie się Ziemia. Wbrew pozorom dochodzi do nich rzadziej niż do zaćmienia słońca. O ile tarcza słoneczna znika średnio cztery razy w roku, księżyc - najwyżej trzy razy. Powodem, dla którego wierzymy, że księżyc znika częściej, jest to, że dochodzi do niego zwykle w tych samych punktach na Ziemi. Mieszkańcy innych mogą się tylko obejść smakiem.