Dziennik Gazeta Prawana logo

Milicjant kłamał o bombie w samolocie

12 października 2007, 13:28
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Rosyjski Tu-134 z 40 pasażerami zawrócono na lotnisko w Jekaterynburgu po informacji o bombie. Okazało się, że dzwonił komendant posterunku na tym lotnisku. Jego kumple po zakrapianej kolacji spóźnili się na lot, a on chciał im pomóc.

To naprawdę specyficzne poczucie męskiej solidarności. Gdy komendant połapał się, że kumple nie zdążyli na lot, złapał za telefon i powołując się na "anonimowego informatora", zaalarmował, że w samolocie jest bomba. Tu-134 z 40 pasażerami wrócił na lotnisko.

Bomby oczywiście nie znaleziono, ale kompani od kieliszka mogli teraz spokojnie wsiąść na pokład maszyny. Niestety, wewnętrzne śledztwo ujawniło koleżeńską przysługę komendanta. Milicjantowi grożą cztery lata kompanii karnej.



 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj