Podwyżki dotyczą studentów uczelni państwowych studiujących zaocznie lub wieczorowo. Władze uczelni chcą je wprowadzić, bo - jak tłumaczą - od przyszłego roku nie dostaną już na takich studentów dotacji z ministerstwa. "Podwyższone opłaty można wprowadzić dopiero od stycznia, a część uczelni już teraz winduje ceny" - denerwuje się Arkadiusz Doczyk z Parlamentu Studentów RP.
Rekordzistą jest Politechnika Warszawska, która dla studentów architektury podniosła czesne aż o 40 procent! Szczeciński AWF zadowolił się podwyżką o 10 procent, inni jeszcze mniejszą. Uniwersytet Warszawski podniesie opłaty, ale tylko na kilku kierunkach (prawo, anglistyka, polonistyka), i to nie więcej niż o 2 procent.
Maksymalną wysokość podwyżki ma ustalić rozporządzenie. Na razie wiadomo jedynie, że na czesne będą się składały koszty kształcenia i działania danego kierunku studiów. To właśnie w nie uczelnie będą starały się wpisać jak najwięcej, ale studenci walczą o to, by każda podwyżka była szczegółowo uzasadniona.
"Wszelkie podejrzane podwyżki można zgłosić do Rzecznika Praw Studenta albo Parlamentu Studentów RP. Stamtąd trafią do UOKiK i NIK" - grożą studenci.