A sprawa jest poważna. Wrocławianie zaalarmowali prokuraturę, że w zoo trzymane są zwierzęta w skandalicznych warunkach. Przykład? Niedźwiedź brunatny, który trafił do ciasnej betonowej klatki za karę, po tym jak zaatakował pracownika.

Ogrodowi przygląda się też Państwowa Inspekcja Weterynaryjna. Sprawdza, czy zoo zapewnia tropikalnym zwierzętom odpowiednie warunki, właściwe pożywienie i odpowiednio duże klatki.

Nie da się ukryć, że 70-letni Antoni Gucwiński odchodzi na emeryturę właśnie przez te podejrzenia. Jeśli okaże się, że złamał ustawę o ochronie zwierząt, może pójść na rok do więzienia.