Dziennik Gazeta Prawana logo

Giertych: Dla mojej Marysi wybrałem najlepszą szkołę

12 października 2007, 13:40
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Minister edukacji Roman Giertych posłał w tym roku swoją starszą córkę Marysię do elitarnej szkoły prywatnej. DZIENNIK zapytał ministra, dlaczego nie zaufał systemowi oświaty publicznej, którego jakość jest przedmiotem jego stałej troski.

ARTUR GRABEK: Dlaczego jako minister edukacji odpowiedzialny za oświatę publiczną posłał pan córkę do szkoły prywatnej?

ROMAN GIERTYCH*: Decyzja zapadła trzy lata temu, kiedy nawet nie myślałem o tym, że będę odpowiedzialny za polską oświatę. Powód wyboru tej placówki był prosty: szkoła ma program wychowawczy, który mi odpowiada. Nie jest koedukacyjna, dziewczęta i chłopcy mają zajęcia w osobnych budynkach, chodzą w mundurkach. Poza tym szkoła została założona przez rodziców, wielu z nich to moi bliscy przyjaciele. I to właśnie rodzice decydują o życiu tej szkoły. Ma więc ona to wszystko, co ja chciałbym osiągnąć w oświacie publicznej. Nie ukrywam również, że mój brat jest jednym z dyrektorów tej szkoły i namawiał mnie, bym tam właśnie posłał córkę Marysię. Poza tym szkoła jest pod opieką księży z Opus Dei.

A co jest złego w szkołach koedukacyjnych?

Nic. Ale rodzice, którzy zakładali tę szkołę, opierali się na postępach w nauce uczniów w szkołach koedukacyjnych i niekoedukacyjnych i okazało się, że w tych drugich wyniki nauczania są lepsze.

Nie obawia się pan, że takie posunięcie dyrektorzy i nauczyciele szkół publicznych odbiorą jako afront?

Wybierając szkołę dla swojej córki, wiedziałem, że każda decyzja, jaką podejmę, będzie odebrana jako kontrowersyjna. Gdybym wybrał szkołę publiczną, natychmiast pojawiłyby się głosy, że to ja stoję za korzystnymi rozwiązaniami dla szkoły czy gminy. Dlatego jestem przekonany, że Marysia - jako córka ministra edukacji - w szkole publicznej nie miałaby równego startu. Nie chcę angażować swoich dzieci w politykę i proszę dziennikarzy, by również tego nie robili.

"Fakt zarzucił panu, że płacąc czesne w wysokości 600 zł miesięcznie, uwolnił pan córkę od biedy i przeciętności, jaka panuje w publicznej szkole.

Ten zarzut jest niedorzeczny. Szkoła, w której moja córka się uczy, jest bardzo skromna. Wszystkie pomieszczenia i obiekty sportowe są wynajmowane. Poza tym ta szkoła nie dostaje subwencji oświatowej na inwestycje, więc posyłając swoją córkę właśnie tam, odciążyłem budżet państwa.

Wiele osób chciałoby odciążyć budżet państwa i posłać dzieci do szkoły prywatnej, ale ich na to nie stać.

Ale wielu rodziców posyła dzieci do przedszkola. Płaci za to 300-400 zł, ta różnica nie jest aż tak duża. Poza tym to chyba dobrze, jeżeli rodzice sami się organizują i zakładają szkoły dla swoich dzieci.

 

Roman Giertych - wicepremier i minister edukacji narodowej od maja 2006 r. Prezes Ligi Polskich Rodzin, ojciec dwóch córek 

 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj