"Przeprowadzamy rocznie kilkaset operacji. Od drobnych zabiegów do poważnych, wymagających później długiego leczenia i rehabilitacji" - mówi dr Paweł Golonka, właściciel kliniki.
W szpitalu, po zabiegach lub na rehabilitacji, jest teraz 25 koni. Kilka z nich jeszcze w tym tygodniu odbiorą właściciele. Imiona zwierząt to tajemnica, bo nie każdy chce, żeby konkurencja wiedziała o problemach zdrowotnych podopiecznych.
Tylko imię Figi nie jest trzymane w sekrecie. Właśnie są tu jej właściciele. Klacz będzie miała zabieg: cierpi na schorzenie stawów, które mogłoby w przyszłości uniemożliwić jej bieganie. Figa to koń znany w świecie filmowym. Jest kaskaderem. Ostatnio ta klacz zagrała w dwóch filmach: "Szatan z siódmej klasy" i "Karol - człowiek, który został papieżem".
Sala operacyjna przypomina normalną salę szpitalną. Blok ze stołem, lampą nierzucającą cienia. Jednak rolę materacy pełnią napompowane dętki ciężarówek, a zamiast sali pooperacyjnej
jest boks z sianem. Ale aparatura do wprowadzania zwierząt w narkozę, monitoring pracy serca i tętna oraz narzędzia chirurgiczne mogłyby służyć ludziom.