"Nadszedł wreszcie kres jej męki" - nie kryje wzruszenia Wioletta Żukowska, mama Martynki.
"Fakt" od początku towarzyszył Martynce w jej walce z okrutną chorobą. Dziewczynka urodziła się z tzw. zespołem Aperta. Miała spłaszczoną główkę. Gdyby nie przeprowadzona w czerwcu operacja, jej mózg nie mógłby się dalej rozwijać i dziewczynka umarłaby w męczarniach. Lekarze odcięli więc Martynce część twarzową czaszki i umieścili ją na specjalnym rusztowaniu. Mózg mógł się normalnie rozwijać, ale po operacji Martynka musiała nosić na główce uciążliwą konstrukcję przez trzy miesiące. Nie mogła biegać, jeździć na swoim ukochanym kucyku Heliosie, normalnie jeść i spać.
Wczoraj wreszcie lekarze zdjęli rusztowanie. Szczęśliwa Martynka mogła nareszcie radośnie się uśmiechnąć.