Gdyby nie chodziło o dokument tożsamości, pewnie by się z tego śmiał. Ale niestety chodzi o najważniejszy w Polsce dokument. "Kiedy zobaczyłem ten dowód, omal nie zemdlałem. Na tym zdjęciu nie mam twarzy. Nie mogę niczego załatwić w banku. Nie chcą mnie też przepuścić przez granicę" - żali się w "Fakcie".
Pan Rafał od razu zwrócił uwagę osobie wydającej dowód, że dokument był ferelny. Ale go zbyła, mówiąc, że wszystko powinno być w porządku. "Zdjęcie tego pana spełniało wymogi formalne" - zapewnia sekretarz miasta Gdańska Danuta Janczarek. Te wymogi dotyczą chyba duchów, bo nie ludzi.
Najprościej byłoby wymienić dowód. Ale urzędnicy nie chcą zrobić tego za darmo, choć ich wina jest bezsporna. "To kpina" - oburza się w "Fakcie" mężczyzna, któremu zabrano twarz.