Dziennik Gazeta Prawana logo

Nauczyciele w Gorzowie chodzą w mundurkach

12 października 2007, 13:51
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nie dzieci, a nauczyciele włożą dziś eleganckie ubrania. W dzień święta Edukacji Narodowej będą błyszczeć wszystkie szkoły. Lecz w Gorzowie jest inaczej. W jednej z tamtejszych szkół pod krawatem i w garsonkach nauczyciele chodzą każdego dnia - pisze DZIENNIK.

W Gorzowskim Zespole Szkół Elektrycznych wpadli na pomysł, by w mundurki zamiast uczniów ubrać nauczycieli. "Postanowiliśmy dać przykład uczniom, jak powinni ubierać się do szkoły" mówi Stanisław Jodko, dyrektor ZSE. "Zaczęliśmy zmiany od siebie" - tłumaczy. Na szczęście panie nie muszą nosić krawatów i do pracy chodzą w żakietach i garsonkach. Swetry czy bluzy poszły w odstawkę, zastąpiły je koszule i marynarki. W zasadzie tylko szkolni wuefiści i katecheci mają spokój.

Reszta pedagogów swoim strojem ma wzbudzać szacunek uczniów. Pomysł podzielił jednak i licealistów, i belfrów, których przepytał DZIENNIK. "Skoro uczeń ma chodzić w mundurku, to nauczyciel też powinien" - mówią jedni. "Strojem nie zdobywa się uznania" ripostują drudzy. Paweł Kowalski, który w ZSE uczy historii przyznaje, że nauczyciele przyjęli zmiany ze zrozumieniem. "Myślę, że uczniowie odnoszą się teraz do nas z większym respektem" ocenia.

"Bluzka z dekoltem czy wygnieciona bluza nie pomagają w zdobyciu autorytetu" przyznaje mu rację Kamila Tryborczyk, germanistka z Poznania. Matematyczka z katowickiego nie zgadza się. "Nie można nas traktować jak urzędników państwowych i nakazywać noszenia uniformów. Sama z chęcią zakładam skórzaną spódniczkę, czy dżinsy i sportowe buty" mówi 27-letnia nauczycielka. Jej zdaniem najlepszym sposobem zdobycia zaufania i szacunku uczniów jest partnerstwo.

Z gorzowskiego pomysłu śmieją się uczniowie. "Nauczyciele w <garniakach> wyglądają sztucznie i sztywno. Znacznie łatwiej złapać kontakt z belfrem, który jest ubrany jak jego uczniowie" mówi licealistka z Otwocka. Krawat czy garsonka robią wrażenie tylko na początku. Po kilku lekcjach i tak liczy się to, co nauczyciel ma w głowie, jak traktuje uczniów i czy naprawdę zasługuje na szacunek - twierdzi DZIENNIK.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj