To już prawdziwa katastrofa w służbie zdrowia. Brakuje ponad 4 tys. lekarzy. To tak, jakby z mapy Polski zniknęło 40 szpitali, a pół miliona pacjentów zostało odesłanych do domów. Według danych z poszczególnych województw, na Mazowszu brakuje setki anestezjologów i ponad 60 specjalistów chorób wewnętrznych - wylicza "Fakt".
Na Podkarpaciu kilkadziesiąt wolnych etatów czeka na anestezjologów oraz specjalistów medycyny ratunkowej i rodzinnej. Nie lepiej jest w Kujawsko-Pomorskiem - tam brakuje psychiatrów i diabetologów. A będzie jeszcze gorzej, bo kolejni lekarze zgłaszają się do Naczelnej Izby Lekarskiej po wydanie zaświadczeń potrzebnych do podjęcia pracy za granicą.
Plan ratunkowy ministerstwa jakoś nie trafia w sedno problemu. Szef resortu zdrowia chce zaradzić ucieczkom lekarzy, proponując program szybkiego przechodzenia na staże dla studentów medycyny. Ale co z tego? Oni lekarzami staną się dopiero za kilka lat, a dziś wszyscy uciekną i nie będzie komu nas leczyć - alarmuje "Fakt".