Pisk opon, uderzenie, krzyk i... tragedia. Rozpędzony samochód wpadł na przejście dla pieszych. Wjechał w trzy dziewczynki, wracające ze szkoły. Dwie ośmiolatki i 10-latka trafiły do szpitala. Jedno z dzieci walczy o życie.
Dziewczynka ma pękniętą czaszkę i złamaną rękę. Jej stan jest na tyle poważny, że lekarze obawiają się o jej życie. Siostra i koleżanka są lżej ranne.
Wiadomo już, że 68-letni kierowca był trzeźwy. Zatrzymał się nawet i próbował pomóc rannym dzieciom. To jednak nie zmienia faktu, że nic nie usprawiedliwia potrącenia na pasach. Teraz stanie przed sądem, a ten może wysłać go na trzy lata do więzienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|