18-letni Zygmunt Kubiczak w wakacje zabalował u kolegi w Pile, potem na dwa dni pojechał do przyjaciół mieszkających w Przemyślu. Żeby rodzice się niepokoili, wysłał im pocztówkę. Doszła teraz. Po... 40 latach - pisze "Fakt".
Zdążył zdać maturę, skończyć studia. Jako marynarz opłynął statkami trzy razy kulę ziemską. Urodziły mu się dzieci, a nawet wnuki. Kilka lat temu zmarli jego rodzice. A kartka? Doszła... cztery dni temu! Pan Zygmunt jednak się cieszy. Bo wie, że poczta jest uczciwa i nikt kartki nie ukradł.
Szkoda tylko, że pocztówka była aż tak spóźniona. Gdy 40 lat temu przyjechał do domu, rodzice zrobili mu okropną awanturę. Tyle dni nie dawał znaku życia! Zdziwił się trochę, ale siedział cicho. Nie miał odwagi zapytać ich o kartkę. Pomyślał, że podarli z wściekłości. Teraz wiadomo, że był w porządku, ale rodzice nie doczekali się na to dowodu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|