Jest na niej 75 przemarzniętych i zdenerwowanych ludzi. Po burzy i potężnej wichurze norweska platforma wiertnicza dryfuje w kierunku Polski. Ratownicy płyną obok niej. I czekają aż uspokoi się silny wiatr.
Wszystko przez sztorm. W nocy, z powodu fatalnej pogody, zerwała się lina holownika, który ciągnął platformę. Ta od kilku godzin dryfuje po Morzu Północnym. Płynie w naszym kierunku.
Gdy tylko przestanie tak mocno wiać, ratownicy ponownie założą liny holownicze i dociągną platformę do portu w Gdańsku. Tam mechanicy naprawią wszelkie usterki. Norweska firma, do której platforma należy, szacuje, że naprawa może potrwać nawet 90 dni.
Na razie norweskie służby ratunkowe uspokajają: sytuacja jest pod kontrolą i nic dramatycznego się nie dzieje. Pogoda się poprawia i być może już wkrótce - dzięki ratownikom - załoga platformy przestanie bezwiednie kołysać się na morskich falach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|