Są szybsze od dźwięku, a mimo to spóźnią się o dwa dni. Bo się popsuły. Dwa pierwsze kupione przez Polskę myśliwce F-16 miały w poniedziałek wylądować w naszej najnowocześniejszej bazie wojskowej w Krzesinach pod Poznaniem. Wylądują, ale dopiero w środę.
Co się popsuło? Szwankowały silniki i systemy tankowania w locie. Problem nie byłby poważny, gdyby myśliwce miały do pokonania krótki dystans. Ale te wybierają się przez ocean. I gdyby w powietrzu okazało się, że nie da się zatankować, mielibyśmy swoje F-16, ale pod wodą, na dnie.
Tomasz Hypka, wydawca magazynu "Skrzydlatej Polski", podejrzewa, że były również problemy z systemem radarowym w maszynach.
Na oficjalne przyjęcie F-16 i tak będą musiały poczekać do czwartku. Wtedy w Krzesinach pojawi się prezydent Lech Kaczyński razem z żoną, która zostanie matką chrzestną samolotów.
A już 11 listopada myśliwce będzie mógł podziwiać każdy. Bo baza w Krzesinach otworzy swoje bramy dla zwiedzających.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|