Gdyby nie błyskawiczna akcja ratowników, pasażer promu Stena Baltica nie dożyłby końca rejsu. Nad ranem załoga zaalarmowała kapitana, że jeden z pasażerów stracił przytomność. Kapitan nie wahał się ani chwili - wezwał helikopter.
Ratownicy opuścili się na pokład na linach i popędzili do kajuty, gdzie bez czucia leżał 31-letni Polak. Okazało się, że popił środki uspokajające alkoholem. Nie wiadomo, czy była to próba samobójcza czy zwykła głupota, ale skończyło się głęboką zapaścią. Dlatego ratownicy nie czekali - czym prędzej zapakowali nieprzytomnego pasażera do śmigłowca. W każdej chwili mężczyzna mógł umrzeć.
Na szczęście feralny pasażer w porę trafił do szpitala Marynarki Wojennej w Gdańsku-Oliwie. Zaopiekowali się nim lekarze. Już nic mu nie grozi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|