Na noże i pałki walczyli ze sobą bandyci, którzy wyszli w sobotę ze stadionu po meczu Jagiellonii w Białymstoku. W centrum z siekierą rzucili się nawet na policjanta. Przez kilka godzin grupa 30 ubranych na czarno mężczyzn w kominiarkach terroryzowała miasto.
Tuż po godzinie 23, kiedy skończył się mecz Jagiellonii Białystok, zamaskowani bandyci opanowali centrum miasta. Grasowali z nożami, pałkami i siekierami w rękach. Rzucili się nawet na policjanta, ale ten na szczęście zdążył uciec.
Mniej szczęścia miał jednak 18-latek. Przeżył atak bandytów, ale ma kilka ran od noża na rękach, plecach i siekiery na nodze.
"Siedzi już kilka osób, kolejne zatrzymujemy" - mówi Dariusz Kędzior z Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku.
Konflikty pomiędzy dwiema zwaśnionymi grupami pseudokibiców Jagiellonii trwają od dawna i są krwawe. Zabito już jednego z kibiców. 19-letniego Adriana zwyrodnialcy zatłukli przed jego domem. Policji udało się dopaść zabójców. Skazano ich na kary od 11 do 15 lat więzienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|