Dziennik Gazeta Prawana logo

Nieostrożny elektryk odłączył Warszawie prąd

12 października 2007, 14:21
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Zawinił człowiek. Wystarczyła chwila nieuwagi montera i w kilku dzielnicach stolicy zgasło światło. Dostawca prądu, warszawski STOEN, ustalił winnego i przeprasza wszystkich, którym brak energii utrudnił życie.

A jest za co przepraszać. W jednej chwili zabrakło prądu w Centrum, na Ochocie i w części Mokotowa. Co więcej, stanęły nawet elektryczne pompy w wodociągach. Zatrzymały się tramwaje, wysiadły światła na skrzyżowaniach. Ruchliwe zazwyczaj ulice zamieniły się w gigantyczny korek. Między samochodami przepychały się na sygnałach karetki pogotowia energetycznego.

Nad paraliżem stolicy próbowały zapanować policja i straż miejska. W Centrum Kryzysowym przy Urzędzie Miasta i w STOEN-ie urywały się telefony. Ale nikt tak naprawdę nie potrafił powiedzieć, dlaczego zgasło światło.

Awarię usunięto po godzinie. Ale dopiero następnego dnia wyszło na jaw, że za całe zamieszanie odpowiada nieostrożny monter. Zamyślił się albo nie pomyślał, gdy grzebał w stacji transformatorowej. Chwila nieuwagi i zwarcie gotowe.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj