Dziennik Gazeta Prawana logo

Psycholog: Metody nauczycielki były naganne

12 października 2007, 14:43
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Polonistka z Opoczna upokorzyła maturzystę. "Przekonywała" go do nauki wymierzaniem "batów" kijem, zakładaniem worka na głowę. Kazała mu klęczeć na grochu. DZIENNIKOWI tłumaczyła, że chciała klasie pokazać, jak wyglądała średniowieczna szkoła. "To naganne" - mówi dziennikowi.pl psycholog szkolny Marzena Zielińska.

Czy tak się uczy w XXI wieku? Raczej nie. A jednak polonistka z liceum im. Żeromskiego w Opocznie, Halina Mikołajczyk, wyciągnęła kij, worek i groch. Rekwizyty pokazała podczas omawiania wyników próbnych matur. Na środek sali wyciągnęła Marcina - maturzystę, który oblał test. Jak ujawnił dzisiaj DZIENNIK, wtedy kazała mu uklęknąć na grochu i założyć na głowę worek. Potem wymierzyła kilka razów kijem. Wszystko to trwało około dwóch minut.

Tłumaczyła się, że to miało być podsumowanie lekcji. "Chciałam pokazać uczniom, jak w średniowieczu wymagało się konsekwencji od leniwych uczniów" - tłumaczyła. I dodawała, że to był taki żart. "Wszyscy dobrze się bawili" - mówiła. A jednak nie wszyscy. O ile Marcin - upokorzony chłopak - sprawę zbagatelizował, uczniowie uznali to kompletną głupotę ze strony nauczycielki, a rodzice uczniów zaczęli się niepokoić o swoje dzieci.

Co ciekawe, za nauczycielką stanęły murem dyrekcja szkoły i kuratorium. A jej działania uznały za... niekonwencjonalne metody wychowawcze.

Psycholog jednak nie ma wątpliwości: nauczycielka przesadziła. "Nikt nie ma prawa stosować przemocy wobec drugiego człowieka" - mówi Zielińska. I dodaje, że czym innym jest pokazywanie metod średniowiecznych, a czym innym jest upokarzanie młodego człowieka przed resztą klasy. "Co innego, gdy umawiamy się, że odegramy scenę, w której zaprezentujemy, jak to wyglądało w średniowieczu. A trochę inaczej jest, gdy bez uprzedzenia nauczyciel wywołuje ucznia na środek klasy, upokarza go a pźniej mówi: to tylko takie podsumowanie lekcji" - mówi.

Nie potrafi jednak wytłumaczyć, co mogło powodować nauczycielką. "Za takimi zachowaniami przemocowymi często stoi bezradność czy brak umiejętności" - zastanawia się. I dodaje, że nauczycielka powinna sie poważnie zastanowić nad tym, co zrobiła. "Bo to jest karygodne" - mówi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj