Nawet dzielni strażacy-ochotnicy dają się wciągnąć w szpony korupcji. Mechanizm zarobku był prosty - kolega strażaka podpalał śmietnik w Piasecznie, a strażak przyjeżdżał go gasić. A za uczestnictwo w akcji ratowniczej dostawał 8 złotych za godzinę.
Podejrzenia policji wzbudziła tajemnicza seria pożarów śmietników w Piasecznie. Biegli ustalili, że przyczyną pożarów były podpalenia. W toku śledztwa świadkowie opowiedzieli o młodym mężczyźnie, który zawsze kręcił się w pobliżu śmietników tuż przed pożarami. Policjanci szybko go namierzyli.
Wzięty w krzyżowy ogień pytań Krzysztof K. zaraz pękł. Zeznał, że za każde udane podpalenie dostawał od kolegi-strażaka "dychę". Teraz każdy z nich może dostać za to po pięć lat więzienia.
Komunikat policji nie wyjaśnia, jak strażakowi się ten proceder mógł opłacać. Łatwo bowiem obliczyć, że aby zapłacić koledze i wyjść na swoje, musiał gasić nawet mały śmietnik co najmniej dwie godziny...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|