Lekarze wpadli w popłoch. Za błędy w sztuce będą teraz odpowiadać przez całe życie. Nowy, zaostrzony kodeks cywilny nie przewiduje ograniczeń czasowych w przypadku pokrzywdzenia dzieci, zaś w przypadku dorosłych wydłuża czas odpowiedzialności medyków z 10 do 20 lat - pisze DZIENNIK.
"Utrzymanie dotychczasowych przepisów prowadziłoby do niczym nieusprawiedliwionego zwolnienia sprawców z odpowiedzialności cywilnej, w tym sprawców
najpoważniejszych przestępstw przeciwko zdrowiu i życiu. Zmiana powinna jak najszybciej stać się obowiązującym prawem" - napisał w uzasadnieniu do swojego projektu ustawy prezydent
Lech Kaczyński.
Projekt zostanie przegłosowany przez Sejm już w najbliższy czwartek lub piątek. "Obecne prawo miało luki, które trzeba było szybko załatać" - przyznaje poseł Stanisław Rydzoń (SLD), sprawozdawca z Nadzwyczajnej Sejmowej Komisji Kodyfikacyjnej. Podobnego zdania jest też Józef Zych (PSL), który specjalizuje się w prawie odszkodowawczym. "Nie dawało żadnych szans na odszkodowanie tym pacjentom, u których następstwa błędów medycznych pojawiły się dopiero po latach" - tłumaczy.
Obowiązujące przepisy wyraźnie mówiły, że roszczenia trzeba było zgłaszać do sądu w ciągu trzech lat od chwili wykrycia uszczerbku na zdrowiu. A to nie zawsze było wykonalne. Adam Sandauer, szef stowarzyszenia broniącego praw pacjentów, Primum Non Nocere, przypomina sobie mężczyznę, któremu przez 11 lat po operacji pęcherzyka żółciowego lekarze wmawiali nerwicę pooperacyjną, gdy tymczasem miał on zaszyty w brzuchu długi dren chirurgiczny.
Projekt zostanie przegłosowany przez Sejm już w najbliższy czwartek lub piątek. "Obecne prawo miało luki, które trzeba było szybko załatać" - przyznaje poseł Stanisław Rydzoń (SLD), sprawozdawca z Nadzwyczajnej Sejmowej Komisji Kodyfikacyjnej. Podobnego zdania jest też Józef Zych (PSL), który specjalizuje się w prawie odszkodowawczym. "Nie dawało żadnych szans na odszkodowanie tym pacjentom, u których następstwa błędów medycznych pojawiły się dopiero po latach" - tłumaczy.
Obowiązujące przepisy wyraźnie mówiły, że roszczenia trzeba było zgłaszać do sądu w ciągu trzech lat od chwili wykrycia uszczerbku na zdrowiu. A to nie zawsze było wykonalne. Adam Sandauer, szef stowarzyszenia broniącego praw pacjentów, Primum Non Nocere, przypomina sobie mężczyznę, któremu przez 11 lat po operacji pęcherzyka żółciowego lekarze wmawiali nerwicę pooperacyjną, gdy tymczasem miał on zaszyty w brzuchu długi dren chirurgiczny.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz