Obrońcy Edwarda Mazura twierdzą, że jeśli ich klient zostanie wydany Polsce, to będzie miał ograniczoną możliwości obrony. Adwokat Chris Gair przesłał sędziemu wniosek, w którym stwierdził, że polskie prawo uniemożliwia obronie jakiekolwiek kontakty z potencjalnymi świadkami. Tymczasem - twierdzi prawnik - bez ich zeznań nie da się wykazać niewinności Mazura. Dlatego domaga się odrzucenia wniosku o ekstradycję.
Powołuje się przy tym na zagwarantowane w konstytucji USA prawo do sprawiedliwego procesu. Gair przekonuje również, że zarzuty polskich władz oparte są na zeznaniach dwóch niewiarygodnych kryminalistów. Najpierw zeznawali pod przysięgą, że Mazur nie ma nic wspólnego z zabójstwem generała Marka Papały. Później zmienili zaznania. Według Gaira, stało się tak dlatego, że polska prokuratura i policja wywierały na nich naciski i zmusiły do zmiany wersji wydarzeń.
Prowadzący sprawę sędzia Arlander Keys w grudniu wyznaczył początek procesu ekstradycyjnego na 9 kwietnia i nie zgodził się na zwolnienie Mazura z aresztu za kaucją. Według ekspertów, sprawa ekstradycji Edwarda Mazura może rozstrzygnąć się dopiero przed Sądem Najwyższym.
Mazur, polonijny biznesmen, podejrzany o podżeganie do zabójstwa byłego szefa policji Marka Papały, czeka na rozprawę ekstradycyjną w więzieniu federalnym w Chicago. Jeśli Amerykanie zgodzą się na ekstradycję, w kraju Mazur musi liczyć się nawet z karą dożywocia.
Dotychczas biznesmenowi udaje się skutecznie przeciągać proces. Wynajął błyskotliwego - i drogiego - adwokata z Chicago, Chrisa Gaira. Prawnik, niegdyś prokurator ścigający mafię, miał ponoć na początek wziąć od Mazura milion dolarów honorarium - informuje DZIENNIK.
Polscy prokuratorzy twierdzą, że to Mazur zlecił zamordowanie byłego komendanta głównego policji Marka Papałę. Miał wynająć płatnego zabójcę i zapłacić mu za zbrodnię 40 tysięcy dolarów. Generał zginął na parkingu przed blokiem, w którym mieszkał w Warszawie 25 czerwca 1998 roku.