To nie polskie służby wywiadowcze, ale Amerykanie z supertajnej jednostki Intelligence Support Activity będą chronić i wskazywać cele komandosom jednostki GROM, którzy są już w Afganistanie - ustalił dziennik.pl. Mniej szczęścia ma 18. Batalion Desantowo Szturmowy, który będzie zdany na własnych szpiegów z kontrwywiadu.

Amerykanie zapewnili komandosom z jednostki GROM, czyli JW 2305, którzy już dotarli do Afganistanu, wojskowe "oczy i uszy" - dowiedział się dziennik.pl ze źródeł w Brukseli.

"Żołnierze GROM w Afganistanie znajdą się w strukturze sojuszniczych sił specjalnych" - przyznał wczoraj, żegnając komandosów, Szef Sztabu Generalnego generał Franciszek Gągor.

Inaczej mówiąc, oznacza to, że naszych i sojuszniczych komandosów chronić będzie 300 żołnierzy z jednostki Intelligience Support Activity. Jest to jedna z najbardziej tajnych jednostek w strukturach amerykańskiej armii. Jej zadaniem jest dostarczanie danych wywiadowczych z miejsca pobytu terrorystów, przenikanie do ich oddziałów, zbieranie materiałów na temat planowanych ataków i ubezpieczanie własnych oddziałów. Jednostka jest bezpośrednio podporządkowana pod SOCOM, czyli Dowództwo Operacji Specjalnych USA.

Działają z pomocą nowoczesnej technologi, która pozwala na podsłuchiwanie rozmów komórkowych, maili czy transmisji z wrogich radiostacji. Wykorzystują do tego nie tylko naziemny sprzęt, ale również samoloty, które są tak maskowane, że przypominają cywilne wersje maszyn wykorzystywane przez linie lotnicze.

To jednak nie wszystko. Amerykanie działają w trzech sekcjach. HUMNIT - rozpoznanie działaniami w boju, SIGNIT- zbieranie informacji wywiadowczych z pomocą sprzętu elektronicznego i DA - grupa szturmowa. Żołnierze tej jednostki werbowani są z Zielonych Beretów i Delty.

Chociaż jednostka jest tajna, to na oficjalnej reklamówce sił zbrojnych US Army, w 52. sekundzie filmu można zobaczyć krótki pokaz umiejętności tych żołnierzy. Zobacz film.

Reklama

Niestety, żołnierze występujący na filmie nie będą ochraniać naszych żołnierzy z 18. Batalionu Desantowo Szturmowego, którzy pod koniec tygodnia wylądują w prowincji Ghazni. Czekają tam na nich już Amerykanie z 82. elitarnej Dywizji Powietrznodesantowej, z którymi będą współpracować. Jednak ochrona wywiadowcza naszych żołnierzy należeć będzie do polskiego kontrwywiadu. Minister obrony narodowej i premier co prawda jednym głosem zgodnie zapewniają, że nic im nie grozi, jednak po rozwiązaniu WSI pojawiły się pogłoski, że misja w Afganistanie nie została w odpowiedni sposób przygotowana, a to może grozić życiu naszych żołnierzy.

Polacy działać będą na południu Afganistanu, gdzie toczą się krwawe walki między wojskami NATO a talibami. Kontyngent będzie rozrzucony, ale kluczowymi bazami będą: Bagram, Ghanzi i Mazar-i-Szarif.

O tym, że do Afganistanu jedzie oddział GROM, a także o tym, jakie będzie miał tam zadania do wykonania, jako pierwszy napisał dziennik.pl. Cały polski kontyngent będzie działał w Afganistanie do 18 października.