Wiceminister zdrowia Bolesław Piecha zapewnia, że produkcja w Jelfie jest bezpieczna. Cztery miesiące temu DZIENNIK ujawnił, że w fabryce pomylono fiolki z lekami. Tam gdzie miał być corhydron, był śmiertelny specyfik - scolina. Ta pomyłka mogła kosztować życie nieświadomych niczego pacjentów. Jak do niej doszło? Fiolki z lekarstwami produkowanymi przez Jelfę były identyczne.
Teraz jednak w zakładzie podobno panuje już porządek. Wiceminister zdrowia podkreślił, że Jelfa spełnia wszystkie wymagania głównego inspektora farmaceutycznego. Pacjenci, którzy na wezwanie Ministerstwa Zdrowia oddali do aptek ampułki z corhydronem, dostaną zwrot pieniędzy w marcu. Będzie to Skarb Państwa kosztować 400 tysięcy złotych.
W sprawie afery z corhydronem śledztwo prowadzi prokuratura. Śledczy badają, czy ktoś mógł umrzeć z powodu podania zamienionego leku. Teraz prokuratura czeka na opinie biegłych.