Barbara Domaradzka spotka dziś w sądzie oprawców swego synka Mateusza, oskarżonych o jego zabójstwo. Ciała dziecka dotąd nie znaleziono. "Będę ich błagać, by powiedzieli, co mu zrobili. Modlę się, by Bóg dał mi tyle siły, abym mogła to wytrzymać" - mówi zrozpaczona mama Mateuszka.
8-letni Mateuszek Domaradzki wyszedł na sanki 9 lutego minionego roku na górkę przed blokiem w Rybniku i ślad po nim zaginął. Poszukiwania prowadzili mieszkańcy,
tysiące policjantów, strażaków, ekipy goprowców i jasnowidze. Chłopczyka nie odnaleziono - pisze "Fakt".
Na początku marca policja zatrzymała dwóch kuzynów, Łukasza N. i Tomasza Z., którzy przyznali się do gwałtu na chłopcu i zabójstwa. Byli ponoć tak pijani, że nie pamiętali, gdzie ukryli ciało. Dziś staną przed sądem w Wodzisławiu oskarżeni o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem 8-letniego chłopca. Będzie to bardzo trudny, poszlakowy proces. Nie ma bowiem dowodów tej zbrodni - nie znaleziono nawet żadnej rzeczy, która należała do chłopca.
"Mój kochany synek śni mi się po nocach, widzę, jak ktoś go więzi w samochodzie. Może tak się pocieszam, ale dopóki nie zobaczę ciała, mój Mateuszek będzie dla mnie żył" - płacze pani Barbara. Wylała morze łez, jest wrakiem człowieka. Bo jak żyć ze świadomością, że zatrzymano sprawców okrutnego mordu, a ciała jej ukochanego syna nie ma. "Wszyscy tłumaczą, że oni nie są zdrowi psychicznie i nie pamiętają, gdzie ukryli zwłoki, ale ja jestem przekonana, że jeśli zabili moje dziecko, to muszą wiedzieć, co z nim zrobili. Moje serce krwawi. Dlatego będę ich błagać na kolanach, aby przed sądem i przede mną, matką, powiedzieli prawdę. Może, jak zobaczą mój ból, to powiedzą, gdzie jest mój synek" - mówi matka zabitego Mateusza.
Barbara Domaradzka przechowuje w domu jak relikwie pamiątki po swoim ukochanym synku. "To jest krzyż z Panem Jezusem, który Mateuszek znalazł 2 lata temu. Dał mi i powiedział: <Mamusiu, to dla ciebie, niech cię strzeże>. Potem znalazł różaniec z przeźroczystymi koralikami. Był takim dobrym dzieckiem, kochanym, miał dar do znajdowania świętych rzeczy. Patrzę na nie codziennie i modlę się o cud. Nie potrafię powiedzieć, ile bym dała, gdyby Mateusz stanął w drzwiach i powiedział: <Mamusiu, jestem>. Dlaczego ktoś zrobił mu krzywdę?" - pyta Barbara.
Na początku marca policja zatrzymała dwóch kuzynów, Łukasza N. i Tomasza Z., którzy przyznali się do gwałtu na chłopcu i zabójstwa. Byli ponoć tak pijani, że nie pamiętali, gdzie ukryli ciało. Dziś staną przed sądem w Wodzisławiu oskarżeni o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem 8-letniego chłopca. Będzie to bardzo trudny, poszlakowy proces. Nie ma bowiem dowodów tej zbrodni - nie znaleziono nawet żadnej rzeczy, która należała do chłopca.
"Mój kochany synek śni mi się po nocach, widzę, jak ktoś go więzi w samochodzie. Może tak się pocieszam, ale dopóki nie zobaczę ciała, mój Mateuszek będzie dla mnie żył" - płacze pani Barbara. Wylała morze łez, jest wrakiem człowieka. Bo jak żyć ze świadomością, że zatrzymano sprawców okrutnego mordu, a ciała jej ukochanego syna nie ma. "Wszyscy tłumaczą, że oni nie są zdrowi psychicznie i nie pamiętają, gdzie ukryli zwłoki, ale ja jestem przekonana, że jeśli zabili moje dziecko, to muszą wiedzieć, co z nim zrobili. Moje serce krwawi. Dlatego będę ich błagać na kolanach, aby przed sądem i przede mną, matką, powiedzieli prawdę. Może, jak zobaczą mój ból, to powiedzą, gdzie jest mój synek" - mówi matka zabitego Mateusza.
Barbara Domaradzka przechowuje w domu jak relikwie pamiątki po swoim ukochanym synku. "To jest krzyż z Panem Jezusem, który Mateuszek znalazł 2 lata temu. Dał mi i powiedział: <Mamusiu, to dla ciebie, niech cię strzeże>. Potem znalazł różaniec z przeźroczystymi koralikami. Był takim dobrym dzieckiem, kochanym, miał dar do znajdowania świętych rzeczy. Patrzę na nie codziennie i modlę się o cud. Nie potrafię powiedzieć, ile bym dała, gdyby Mateusz stanął w drzwiach i powiedział: <Mamusiu, jestem>. Dlaczego ktoś zrobił mu krzywdę?" - pyta Barbara.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|