Na Rosomaku zamontowano makietę nowego pancerza, który ma chronić transporter. Maszyna jest teraz o wiele cięższa - razem z pancerzem waży 3,5 tony. Dlatego wojskowi chcą się przekonać, czy i jak wpływa to na kierowanie Rosomakiem - ustalił dziennik.pl.
W ciągu najbliższego tygodnia testowana będzie wytrzymałość pancerza, w który wyposaży Rosomaka izraelska firma Rafael. Mówił o tym niedawno minister obrony narodowej Aleksander Szczygło, który zapowiedział, że "do 15 kwietnia będzie ostatecznie wiadomo, czy transporter spełnia nasze oczekiwania". Podobne testy maszyna przeszła kilka tygodni temu w Izraelu. Tam próby wypadły pomyślnie.
Polska armia zdecydowała się na kupienie dodatkowego wyposażenia Rosomaka od firmy Rafael, bo Izraelczycy obiecywali, że montaż pancerza nie będzie trwał długo. Przyznał to w rozmowie z dziennikiem.pl Pauli Rumbin, prezes Patria Polska. "Nasza firma również złożyła ofertę związaną z dopancerzeniem transportera, jednak Izraelczycy zapewnili szybszy termin dostaw i montażu" - tłumaczył. I zapewniał, że zakupy u Rafaela nie skasują gwarancji na produkowany w Siemianowicach Śląskich transporter.
Do Afganistanu płyną już 24 Rosomaki, z których będą korzystać nasi żołnierze. Jeśli próby na poligonie w Nowej Dębie wypadną pomyślnie, do Azji pojedzie też dodatkowe opancerzenie, które zostanie założone na transportery.
Rosomak był testowany w Nowej Dębie już w listopadzie. Jednak wtedy okazało się, że poddany próbie transporter miał za słaby pancerz. Dlatego armia zdecydowała się udoskonalić swoje pojazdy.
Prezes Patria Polska przyznał w rozmowie z dziennikiem.pl, że po świętach Finowie będą rozmawiać z ministrem obrony Aleksandrem Szczygłą, m.in. właśnie w sprawie wad konstrukcyjnych pojazdu. Chcą też jeszcze raz omówić i wyjaśnić zarzuty, jakie znalazły w raporcie Macierewicza na temat kontraktu na transporter opancerzony. Chodzi między innymi o "ustawienie" przetargu. W liczącym prawie 400 stron raporcie aż osiem dotyczy Rosomaka.
Polska armia zamówiła 690 takich pojazdów. Wartość kontraktu to prawie pięć miliardów złotych. Ostatni z partii zamówionych pojazdów wojsko odbierze w 2013 roku.