Katastrofa była blisko. Pociąg z 19 cysternami prowadził kompletnie pijany maszynista. Jego pomocnik też ledwo stał na nogach. "W cysternach były opary paliw. Gdyby pociąg się wykoleił, doszłoby do katastrofy" - nie mają wątpliwości eksperci. Maszyniście i jego pomocnikowi grozi osiem lat więzienia.
Pijanego maszynistę policjanci zatrzymali w Czerwińsku w Lubuskiem. Okazało się, że miał 3 promile alkoholu we krwi. I zamiast do niemieckiego Guben, gdzie miały trafić cysterny, 45-letni maszynista pojechał do izby wytrzeźwień. Razem ze swoim pomocnikiem, który miał we krwi promil alkoholu.
"Cysterny nie były napełnione paliwem, ale gdyby pociąg się wykoleił, to i tak by wybuchły. W środku były opary" - twierdzą eksperci PKP. Dlatego, po wytrzeźwieniu maszynista i jego pomocnik dostali poważne zarzuty - narażenia na spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym. "Grozi za to nawet osiem lat więzienia" - informuje Małgorzata Stanisławska z zielonogórskiej policji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|