Gang, którym kierował 61-latek, był bardzo groźny. "Zajmował się m.in. kradzieżami aut, ściąganiem haraczy i uprowadzeniami dla okupu" - informuje prokuratura. Władysław R. kazał swoim ludziom nawet wysadzić stację benzynową w Łodzi, gdy jej właściciel nie chciał zapłacić haraczu.

Policjanci schwytali Władysława R. w niedzielę. Oprócz niego zatrzymano jeszcze czterech członków jego gangu. "W ich mieszkaniach znaleziono kilkadziesiąt tysięcy złotych w gotówce, broń, amunicję, a także tzw. strzelający długopis" - informuje policja. Śledczy odwieźli też na policyjny parking dwa luksusowe samochody o wartości 200 tys. złotych.

Władysław R. już usłyszał zarzuty - m.in. podżegania do zabójstwa i próby wysadzenia stacji benzynowej, a także kierowania grupą przestępczą. A że był już wcześniej karany, grozi mu nawet dożywocie. Na wyrok poczeka już za kratkami, bo prokuratura wystąpiła z wnioskiem o jego aresztowanie.