Dziennik Gazeta Prawana logo

19-latek powiesił się przed maturą

13 października 2007, 14:43
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wciąż siedział nad książkami. Rodzice nie chcieli słyszeć o innych ocenach niż piątki. Ale Michał Mosiej z Repek (Mazowsze) nie przyszedł na egzamin. Powiesił się w starych barakach, bo tak bardzo się bał, że obleje maturę - pisze "Fakt".
"Michał nie wytrzymał presji rodziców. Nie chciał ich zawieść" - powtarzają zszokowani sąsiedzi Mosiejów. 19-latek uczył się w Liceum Ogólnokształcącym w Sokołowie Podlaskim. Skryty, zamknięty w sobie, małomówny. Jednak doskonale przygotowany do lekcji. Zawsze potrafił odpowiedzieć na najtrudniejsze pytania nauczycieli - opisuje chłopaka "Fakt".

W klasie miał kilku kolegów, ale i im nigdy nie zwierzał się ze swoich problemów. Kiedyś wyznał tylko, że chciałby wyjechać na studia. Najlepiej do Warszawy. Po lekcjach nigdy nie zostawał pograć w piłkę. Od razu szedł do domu.

"Muszę się uczyć" - tłumaczył kolegom markotnym głosem. "A może wpadniemy do ciebie?" - zagadywali kumple. "Nie, nie! Lepiej nie!" - odpowiadał wyraźnie przestraszony nastolatek.

Michał wiedział, że rodzice nie znoszą, gdy przyprowadza do domu kolegów z klasy. Od razu krzyczeli, że przecież matura za pasem, a on zajmuje się głupotami. Dlatego gdy tylko wracał ze szkoły, zamykał się w swoim pokoju. Przez ostatnie tygodnie nie chciał nawet jeść obiadu. Całymi nocami wkuwał historię, czytał zaległe lektury z języka polskiego, powtarzał słówka z angielskiego... Ale i tak wysłuchiwał, że za mało się uczy - donosi "Fakt".

Tego dnia wstał jak zwykle o 6 rano. Zjadł śniadanie i spakował plecak. Włożył do niego podręczniki, zeszyty, a między nimi sznur, który znalazł w piwnicy. Nie poszedł do szkoły. Ze spuszczoną głową pomaszerował w kierunku starych, opuszczonych magazynów gminnej spółdzielni. Rzucił w kąt plecak, a do zbutwiałych desek sufitu przywiązał sznur. Potem podciągnął pod nogi plastikową skrzynkę. Wreszcie zawiązał sobie pętlę na szyi.

Ciało chłopaka znaleziono na drugi dzień. Szukała go cała wieś. Michał nie zostawił listu pożegnalnego. "Przejął się nawałem nauki i dlatego nie mógł sobie poradzić ze sobą" - tłumaczy "Faktowi" ojciec Michała, Marek Mosiej. "Ostatnio siedział zamknięty w pokoju, z nikim się nie kontaktował i jakoś bardzo się zmienił" - dodaje mężczyzna.

"Ten człowiek nie uronił na pogrzebie syna ani jednej łzy" - zdradza "Faktowi" Jan T., mieszkaniec Repek. "Jego matka, Urszula, też nie ubolewała po śmierci Michała" - dodaje. Sąsiedzi dziwią się, jak można pozostać tak obojętnym, gdy ginie jedyne dziecko.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj