To był zwykły lot treningowy. Przyszły pilot uczył się latać motoszybowcem pod czujnym okiem instruktora. Niestety coś zawiodło. Koło lotniska w podolsztyńskich Dajtkach maszyna nagle runęła na ziemię. Pilot i instruktor zginęli na miejscu.
Nie wiadomo na razie co było przyczyną tragicznego wypadku. "Motoszybowiec nie zdążył wbić się na odpowiednią wysokość tuż przed lasem" - twierdzą świadkowie.
Maszyna z wysokości 300 metrów runęła na ziemię. "Pilot i instruktor nie mieli żadnych szans. Zginęli na miejscu" - mówią ratownicy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl