Proces kościelnego Waldemara G. trwał ledwie kilka godzin. 60-latek przyznał się i opowiedział sądowi o szczegółach orgii z ministrantami. Poprosił o sześć lat więzienia i tyle też dostał.

Reklama

Proces był tajny, lecz rąbka tajemnicy uchylił po rozprawie sędzia Piotr Kukuła. Powiedział, że kościelny przeprosił dwóch obecnych w sądzie ministrantów oraz matkę trzeciej swej ofiary.

Jak ustalono podczas śledztwa, Waldemar G. wykorzystywał seksualnie nieletnich ministrantów przez dziewięć lat, od 1996 do 2005 roku. Orgie organizował w parafii św. Katarzyny w Starogardzie Gdańskim. Tych ministrantów, którzy nie chcieli zaspokoić jego chorych żądz, kościelny bił.

Przed sądem stanął też jeden z ministrantów - 25-letni Tomasz J - który był nieformalnym szefem ich grupy. On też jest oskarżony o molestowanie jednego z chłopców. Chciał dla siebie trzech lat więzienia, ale nie zgodzili się na to prokurator i matka skrzywdzonego ministranta. Oboje chcą, by 25-latek trafił za kraty na dłużej. Jego proces się przedłuży.

To jednak nie koniec sprawy gwałtów na plebanii. W połowie marca w sądzie w Człuchowie rozpoczął się proces przeciwko księdzu z miejscowości Dębnica, 38-letniemu Piotrowi T. Oskarżony jest o to, że gdy był wikarym w Starogardzie, zgwałcił jednego z 13 chłopców molestowanych również przez kościelnego.