Dziennik Gazeta Prawana logo

Afganistan - wojna psychologiczna

13 października 2007, 15:40
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wojskowi specjaliści od propagandy mają nie lada zadanie: nakłonić miejscową ludność do wspópracy. To nie mniej odpowiedzialny cel od tego, który mają żołnierze grup uderzeniowych. Bo wojnę wygrywa się dziś nie tylko dzięki komandosom, ale i świetnym psychologom - pisze DZIENNIK.

Szesnastu żołnierzy z jednostki specjalnej - Centralnej Grupy Działań Psychologicznych z Bydgoszczy - jest już w Afganistanie od kilku miesięcy i robi rozpoznanie w terenie. Badają, jakie zachowanie żołnierzy jest dobrze odbierane przez miejscową ludność. Docierają do lokalnych przywódców. Próbują ustalić, jakie dary będą dobrze przyjmowane.

Walkę o serca wojsko zacznie od najbardziej skutecznej metody: pozyskania afgańskich dzieci. "Okazuje się, że błyszczące zabawki z plastiku są tam źle odbierane, to dla dzieci coś sztucznego, niewiarygodnego. Nie lubią ich, bo ich kompletnie nie znają. Tam wciąż żyje się jak w XVII wieku. Musimy wstrzelić się w ich kulturę" - mówi nam jeden z żołnierzy tajnej jednostki. Dlatego właśnie dzieci będą dostawać... latawce. Afgańczycy je uwielbiają. Będą one biało-czerwone.
"Mają symbolizować polską flagę. Nie chcemy, aby polski żołnierz kojarzył się z brutalnym agresorem, który wyważa nogą drzwi. Cywile muszą czuć, że jesteśmy tam i działamy dla ich dobra. Idealnie byłoby, gdyby żołnierze znaleźli czas, aby pobawić się z dziećmi takimi latawcami" - dodaje. Jak ustaliliśmy, dzieci dostaną także bujane koniki z drewna i drewianiane zegary do nauki godzin, kredki, bloki rysunkowe, flamastry. A dorośli - poncza przeciwdeszczowe. Dla rodzin przyszykowano ciepłe wełniane koce.

Prócz zjednywania sobie Afgańczyków wojsko musi ich także informować o zagrażających im niebezpieczeństwach. W Iraku wystarczało np. rozrzucić ulotki z samolotów bezzałogowych nakazujące cywilom pozostanie w domach. Ale w Afganistanie aż 79 proc. ludzi nie czyta i nie pisze! Spece postawili więc na radio. Niemcy w ramach sił ISAF prowadzą rozgłośnię promującą politykę prezydenta Hamida Karzaja współpracującego z koalicją. Pracują w niej afgańscy dziennikarze wykształceni na Zachodzie. NATO chce masztami radiowymi pokryć cały Afganistan, także te regiony, w których są Polacy.

Tylko jak odebrać audycję radiową, skoro w Afganistanie nie ma elektryczności? I na to jest rada. Wojska NATO rozdają mieszkańcom radia zasilane tradycyjnymi bateriami, na korbkę i z baterią słoneczną. Polscy żołnierze też dostaną od sił ISAF takie odbiorniki i będą je przekazywać miejscowym.

Sprawdzi się także metoda stara jak świat -rozmowy z ludźmi. "arto dotrzeć do lokalnych liderów, autorytetów. Tą drogą każda informacja rozchodzi się błyskawicznie" - mówi prof. Marek Dziekan, arabista z Uniwersytetu Łódzkiego. "Generalna zasada jest taka: nie wolno pokazywać swojej wyższości, można uczyć, ale nie pouczać" - dodaje. Dla nielicznych, którzy umieją czytać, wydawana jest też ogólnokrajowa gazeta w trzech językach: pasztu, dari i angielskim, z regionalnym dodatkiem w każdym regionie.

W tym roku na wojnę psychologiczną w Afganistanie NATO przeznaczyło 9 mln euro, a 14 mln na rok 2008.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj