"Wyciągnięcie Kasi ze studni zajęło nam 20 minut" - opowiadają strażacy, którzy jeszcze nie mogą uwierzyć, że dziwięciolatka po upadku z 22 metrów nie ma żadnych złamań, ani stłuczeń. Tylko lekkie otarcia.
"Mimo to dziewczynka trafiła na obserwację do szpitala, bo skarżyła się na bół pleców i ręki" - informują strażacy.
9-letnia Kasia bawiła się na podwórku. Nagle weszła na deski, które zakrywały nieczynną studnię. "Deski się złamały i dziewczynka wbadła do studni w której nie było wody. Zwykle takie upadki kończą się smiercią" - opowiadają strażacy.