Dziennik Gazeta Prawana logo

Rodzina zabitego żołnierza ma wsparcie armii

5 listopada 2007, 23:14
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Do rodziny żołnierza, który zginął w Afganistanie, pojechał już dowódca z jego jednostki, a także lekarz i psycholog. "Tak, jak przewidują procedury, będziemy pomagać, jak tylko możemy" - zapewnia w rozmowie z dziennikiem.pl płk Mariusz Bolecki, pełniący obowiązki dowódcy 10. Brygady Kawalerii Pancernej w Świętoszowie, w której służył ppor. Łukasz Kurowski.

Płk Bolecki mówi, że śmierć Łukasza Kurowskiego to wielka strata dla jednostki. "Był bardzo dobrym żołnierzem" - wychwala dowódca brygady. "Służył u nas trzy lata. Był dowódcą plutonu czołgów. Zawsze wzorowo wykonywał powierzone obowiązki. Wielokrotnie dostawał nagrody i wyróżnienia, a koledzy bardzo go lubili" - opowiada o podporuczniku Kurowskim.

28-letni podporucznik Łukasz Kurowski został ranny w ostrzale konwoju 20 km na południowy wschód od miejscowości Gardez. Zmarł po przewiezieniu do szpitala. To pierwszy Polak, który zginął w misji afgańskiej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj