Do rodziny żołnierza, który zginął w Afganistanie, pojechał już dowódca z jego jednostki, a także lekarz i psycholog. "Tak, jak przewidują procedury, będziemy pomagać, jak tylko możemy" - zapewnia w rozmowie z dziennikiem.pl płk Mariusz Bolecki, pełniący obowiązki dowódcy 10. Brygady Kawalerii Pancernej w Świętoszowie, w której służył ppor. Łukasz Kurowski.
Płk Bolecki mówi, że śmierć Łukasza Kurowskiego to wielka strata dla jednostki. "Był bardzo dobrym żołnierzem" - wychwala dowódca brygady. "Służył u nas trzy lata. Był dowódcą plutonu czołgów. Zawsze wzorowo wykonywał powierzone obowiązki. Wielokrotnie dostawał nagrody i wyróżnienia, a koledzy bardzo go lubili" - opowiada o podporuczniku Kurowskim.
28-letni podporucznik Łukasz Kurowski został ranny w ostrzale konwoju 20 km na południowy wschód od miejscowości Gardez. Zmarł po przewiezieniu do szpitala. To pierwszy Polak, który zginął w misji afgańskiej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|