Dziennik Gazeta Prawana logo

Kłopoty producenta filmów. Trafi do sądu?

26 listopada 2010, 15:42
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Znany producent filmowy, Lew R. nie może wyplątać się z problemów z prawem. Prokuratura zakończyła już śledztwo w sprawie korupcji i fałszowania medycznej dokumentacji. Śledczy muszą tylko zdecydować, czy wysłać akt oskarżenia do sądu.

Łódzka prokuratura apelacyjna zakończyła w piątek śledztwo ws. znanego producenta filmowego Lwa R. i 17 innych osób, podejrzanych m.in. o korupcję i fałszowanie dokumentacji medycznej. Wśród podejrzanych, obok Lwa R., są także m.in. jego syn Marcin R., jego b. obrońcy Marek Małecki i Piotr Rychłowski oraz adwokat Robert D.

"Śledztwo w tym wątku zostało w piątek zamknięte. W ciągu dwóch tygodni prowadzący je prokurator podejmie dalsze decyzje w tej sprawie" - powiedział PAP rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi Jarosław Szubert. Nie chciał przesądzać, czy oznacza to skierowanie do sądu aktu oskarżenia, ale przyznał, że zarzuty nie uległy zmianie. Akt oskarżenia mógłby trafić do sądu w Warszawie w połowie grudnia.

Postępowanie wobec tych 18 osób - w całości lub częściowo - zostało wyłączone z prowadzonego od 2007 r. śledztwa dotyczącego korupcji, płatnej protekcji i fałszowania dokumentacji medycznej, na podstawie której sądy decydowały o odraczaniu wykonania kar lub nieosadzaniu w aresztach osób podejrzanych o popełnienie przestępstw - także gangsterów. Obejmuje ono lata 2000-2007, a do przestępstw miało dochodzić w Warszawie i innych miastach.

Lew. R. i jego syn zostali zatrzymani w maju ub. roku przez CBA. Są podejrzani m.in. o wręczenie w 2005 r. łapówki i organizowanie fałszywych dokumentów o stanie zdrowia, które miały pomóc producentowi w uniknięciu odbycia kary 2,5 roku więzienia za pomoc w płatnej protekcji wobec spółki Agora. Marcinowi R. dodatkowo zarzucono zamiar utrudniania postępowania karnego prowadzonego wobec jego ojca. Obaj nie przyznają się do winy; grozi im do 10 lat więzienia.

Obaj przebywali w areszcie pół roku - Lew R. wyszedł po wpłaceniu pół miliona zł kaucji; wobec jego syna stołeczny sąd uchylił areszt bez żadnych innych środków zapobiegawczych.

Byli obrońcy Lwa R. - adwokaci Marek Małecki i Piotr Rychłowski - usłyszeli w śledztwie zarzuty utrudniania postępowania karnego z 2005 r. związanego z wnioskiem o odroczenie wykonania kary orzeczonej wobec Lwa R. Nie przyznają się do zarzucanego czynu. Uważają, że działali zgodnie z prawem i wypełniali swoje obowiązki adwokackie, czyli działali na rzecz klienta. Grozi im do 5 lat więzienia.

Rok temu, po przedstawieniu zarzutów, prokuratura zawiesiła ich w prawie wykonywania zawodu adwokata. Decyzję tę krytykowały zarówno warszawska, jak i Naczelna Rada Adwokacka, które uznały, że może to być traktowane jako "próba nadużywania środków zapobiegawczych". Ostatecznie łódzki sąd rejonowy pod koniec ub.r. uchylił decyzję śledczych. Małecki i Rychłowski, których kancelaria należy do renomowanych w stolicy, byli adwokatami Lwa R. także w tym śledztwie, jednak kilka dni po zatrzymaniu producenta zrezygnowali z jego reprezentowania. Nie chcieli mówić wówczas o powodach tej decyzji.

Wśród podejrzanych w tym wątku śledztwa jest także inny znany warszawski adwokat Robert D., swego czasu broniący bossów "gangu pruszkowskiego". Prokuratura zarzuca mu płatną protekcję, posługiwanie się dokumentacją medyczną poświadczającą nieprawdę, wręczanie korzyści majątkowych osobom pełniącym funkcje publiczne oraz utrudnianie postępowań karnych. Według śledczych Robert D. miał przyjąć ponad 300 tys. zł i wręczyć ok. 30 tys. zł korzyści majątkowych. Inni podejrzani to lekarze, którym zarzucono m.in. poświadczenie nieprawdy w dokumentacji medycznej, przyjmowanie korzyści majątkowych i utrudnianie postępowania karnego.

W głównym wątku śledztwa dotyczącego korupcji, płatnej protekcji i fałszowania dokumentacji medycznej, podejrzanych jest łącznie 29 osób - adwokatów, lekarzy czy przestępców działających m.in. w grupach "wołomińskiej" i "pruszkowskiej". Większości grożą kary do 10 lat więzienia.

Osoby zamieszane w ten proceder, powołując się na wpływy w instytucjach wymiaru sprawiedliwości i zakładach opieki zdrowotnej - zdaniem prokuratury - obiecały osobom, które miały np. trafić do więzienia, pomoc w odroczeniu wykonania kary. W tym celu korumpowano lekarzy, którzy za łapówki tworzyli fikcyjne dokumentacje medyczne czy fałszywe opinie lekarskie. Na tej podstawie sądy decydowały o odraczaniu wykonania kar lub nieosadzaniu w aresztach osób podejrzanych o popełnienie przestępstw.

Kolejnych 12 osób jest podejrzane w wątku dotyczącym wręczania łapówek lekarzom z jednej z placówek w podwarszawskim Konstancinie w zamian za umożliwienie dłuższego leczenia szpitalnego lub przeprowadzenie badań w tej przychodni.

Łódzkie śledztwo - według prokuratury - opiera się m.in. na zeznaniach świadka koronnego Konrada T., skruszonego przestępcy, który przez lata w Warszawie miał załatwiać fikcyjne zwolnienia lekarskie i tworzyć fałszywą dokumentację medyczną. Dowodami w sprawie są - zdaniem śledczych - także m.in. zeznania innych osób, w tym lekarzy i analizy dokumentacji medycznej zabezpieczonej w wielu placówkach służby zdrowia w kraju.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj