Sprawa zamiany corhydronu została ujawniona w listopadzie 2006 r. Dwie pacjentki ze szpitala w Siedlcach po rutynowych zastrzykach straciły przytomność i miały gwałtowny spadek ciśnienia. Zostały jednak odratowane. Lekarze natychmiast powiadomili Główny Inspektorat Farmaceutyczny. W innym szpitalu 75-letni mieszkaniec woj. świętokrzyskiego zmarł z powodu zamiany leku.

Reklama

Specjaliści przebadali podany kobietom corhydron, przeznaczony dla alergików i astmatyków. Okazało się, że zamiast corhydronu był to specyfik używany podczas zabiegów chirurgicznych do zwiotczania mięśni - scolina.

Jak poinformowała PAP w czwartek rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Gorze Violetta Niziołek, takie działanie doprowadziło do śmierci 75-letniego mężczyzny, a 16 innych osób, którym podano wadliwy lek, miało objawy zagrażające życiu.



Rzeczniczka wyjaśniła, że zarzuty postawiono: kierownikowi wydziału ampułek Markowi B. i jego zastępcy Andrzejowi S., który jednocześnie jest technologiem w Jelfie. Usłyszeli oni zarzut nieumyślnego spowodowania niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób w ten sposób, że doprowadzili do przypadkowego pomieszania co najmniej 49 fiolek corhydronu 250 mg z fiolkami scoliny i zaetykietowali fiolki ze scoliną jako corhydron. Mężczyźni nie przyznają się do zarzutów. Obecnie są na etapie zapoznawania się z aktami sprawy zgromadzonymi w ponad 1000 tomów.

"Obaj mężczyźni usłyszeli ten sam zarzut, ale to nie znaczy, że działali wspólnie i w porozumieniu. Ich działania były przypadkowe i nieumyślne" - mówiła Niziołek. Ponadto - dodała prokurator - kierownik wydziału ampułek ponosi większą odpowiedzialność, bowiem to on jest odpowiedzialny za zły nadzór nad wydziałem, niewłaściwą organizację pracy i liczbę zatrudnionych osób oraz bałagan przy przetrzymywaniu nieetykietowanych ampułek z różnymi specyfikami.

Reklama

Niziołek wyjaśniła, że zarzuty mężczyźni usłyszeli w październiku, ale prokuratura ujawnia je dopiero teraz, bowiem poznała opinię Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie, który musiał przebadać 60 tys. fiolek corhydronu 250 mg. Ostatecznie prokuratura zdecydowała się na przeanalizowanie ampułek z corhydronem 250 mg, bowiem tylko w nich mogło dojść do zamiany specyfiku.

"Przed ujawnieniem zarzutów chcieliśmy jeszcze przesłuchać biegłą, która z kolei musiała zapoznać się z opinią krakowskich ekspertów. Takie przesłuchanie uzupełniające biegłej odbyło się w połowie grudnia" - mówiła Niziołek.

Tymczasem od 2007 r. Prokuratura Apelacyjna w Lublinie prowadzi śledztwo dotyczące śmiertelnych przypadków spowodowanych podaniem scoliny zamiast corhydronu.

Początkowo prokuratura w Jeleniej Górze zarekwirowała cały corhydron, jaki trafił na rynek: corhydron 250 mg, 100 mg i 25 mg. Później swoje śledztwo zawęziła do corhydronu 250 mg, gdy okazało się, że tylko w tej dawce mogło dojść do zamiany. Tego corhydronu "uzbierała" ok. 100 tys. ampułek. Ostatecznie przebadano 60 tys. fiolek corhydronu 250 mg, gdy - w toku śledztwa - okazało się, że w grę mogą wchodzić tylko cztery serie tego specyfiku.