We wtorek dwóch polskich prokuratorów wojskowych wyjedzie do Moskwy, ich pobyt w Rosji planowany jest na mniej więcej dwa tygodnie.

Reklama

"Nie chciałbym się wypowiadać w kontekście oczekiwań co do wizyty prokuratorów poza ogólnymi stwierdzeniami, ale mam nadzieję, że ta wizyta usprawni współpracę polskiej i rosyjskiej prokuratury; mówię to w szczególności w kontekście niezrealizowanych dotychczas wszystkich polskich wniosków o pomoc prawną" - powiedział w poniedziałek Kwiatkowski, pytany przez dziennikarzy o wyjazd prokuratorów.

Przedstawiciele polskiej prokuratury wojskowej mają m.in. brać w Moskwie udział w przesłuchaniach niektórych świadków - obywateli Rosji. W ubiegłym tygodniu polska prokuratura wysłała do strony rosyjskiej siódmy wniosek o pomoc prawną, w którym zwróciła się m.in. o przesłuchanie jako świadków kontrolerów lotu ze smoleńskiego lotniska. "We wniosku strona polska zwróciła się o przesłuchanie w charakterze świadków kontrolerów lotu z lotniska Siewiernyj, z udziałem polskich prokuratorów wojskowych, którzy będą mieli możliwość zadawania przesłuchiwanym szczegółowych pytań" - informowała Naczelna Prokuratura Wojskowa.

W połowie stycznia prokurator generalny Andrzej Seremet informował, że polska prokuratura od pewnego czasu czyni przygotowania do sprowadzenia do Polski wraku samolotu. W piątek NPW podała jednak, że z informacji uzyskanych od prokuratury rosyjskiej wynika, iż planuje ona przeprowadzić jeszcze własne badania i ekspertyzy dotyczące wraku Tu-154M.

W początkach grudnia ub. roku Kwiatkowski podczas rozmów z szefem rosyjskiego resortu sprawiedliwości Aleksandrem Konowałowem przekazał oczekiwanie polskiego rządu, aby wrak samolotu Tu-154M trafił do Polski jeszcze przed pierwszą rocznicą katastrofy smoleńskiej.

Po opublikowaniu w styczniu przez Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) końcowego raportu ze swoich prac dowody rzeczowe będące w gestii Komitetu, m.in. wrak samolotu, zostały przekazane rosyjskiej prokuraturze. Wcześniej już wskazywano, że wrak Tu-154M będzie mógł zostać przekazany do Polski dopiero po zakończeniu pracy przez rosyjską prokuraturę.