Oskarżony ma zapłacić też 300 zł tytułem częściowego zwrotu kosztów sądowych.

Pęczak stawił się na mowy końcowe i ogłoszenie wyroku. Nie chciał go jednak komentować.

Orzeczenie nie jest prawomocne. Ponieważ b. poseł dobrowolnie poddał się karze, a prokuratura to zaakceptowała, nie należy spodziewać się apelacji w tej sprawie.

Proces dotyczył wypłacenia w październiku 2004 r. przez Pęczaka z konta - mimo zabezpieczenia przez prokuraturę jego rachunków bankowych - 16,5 tys. zł. Jak ustalono, oskarżony przelał te pieniądze na swój rachunek w innym banku, a następnie przelał ponad 3 tys. zł na konto Parlamentu Europejskiego i wypłacił 14,7 tys. zł. Rachunek później został zlikwidowany.

Zabezpieczenie majątkowe miało związek ze sprawą niegospodarności w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi w latach 1999-2000 i zarzutami dla Pęczaka dotyczącymi narażenia tej instytucji na stratę ponad 43 mln zł.

Proces w sprawie nielegalnego wypłacenia pieniędzy przez dłuższy czas nie mógł się rozpocząć z uwagi na chorobę oskarżonego, który nie stawiał się w sądzie. W śledztwie Pęczak nie przyznawał się do winy i odmawiał wyjaśnień. Jednak w ub. tygodniu pojawił się na rozprawie i dobrowolnie poddał się karze. Zaproponował grzywnę w wysokości 7 tys. zł. Prokuratura wnioskowała o ukaranie go 10 tys. zł grzywny i ostatecznie na taką karą przystał też oskarżony.


Uzasadniając wyrok sędzia Marcin Masłowski podkreślił, że okoliczności sprawy nie budziły żadnych wątpliwości. Zdaniem sądu, oskarżony miał świadomość, że przeciwko niemu prowadzone jest postępowanie i wiedział, że na wniosek prokuratury sąd wydał postanowienie o zabezpieczeniu majątkowym na całym jego mieniu.

"Z dokumentacji bankowej wynika, że mimo tego, iż oskarżony wiedział o dokonanym na jego mieniu zabezpieczeniu, dokonał dwóch operacji" - mówił sędzia Masłowski.

Ponieważ Pęczak w chwili popełnienia tego czynu nie był karany sąd wymierzył mu najłagodniejszą karę - grzywnę. Jej wymiar - 10 tys. zł - sąd argumentował tym, że oskarżony jest już prawomocnie karany, ale jako okoliczność łagodzącą potraktował fakt, iż dobrowolnie poddał się karze, co umożliwiło szybsze zakończenie procesu.

Sąd obciążył Pęczaka tylko częściowo kosztami procesu biorąc pod uwagę, że w sprawie WFOŚiGW ma on naprawić szkody w kwocie ok. 250 tys. zł.

W sprawie WFOŚiGW Pęczak w styczniu tego roku został prawomocnie skazany na trzy lata i osiem miesięcy więzienia. Dotąd jednak nie rozpoczęła się procedura wyznaczenia dla niego terminu rozpoczęcia odbywania kary.

Przeciwko b. posłowi SLD toczą się jeszcze dwa procesy przed sądami w Łodzi i Pabianicach. W tym ostatnim procesie jest on oskarżony o przyjęcie w sumie ponad 820 tys. zł korzyści majątkowych i osobistych od lobbysty Marka Dochnala i jego asystenta.


Przed łódzkim sądem rejonowym został natomiast niedawno wznowiony - po roku przerwy - proces, w którym jest on oskarżony m.in. o pomoc w oszustwie i płatnej protekcji oraz przyjęcie łapówki. Grozi mu kara do 10 lat więzienia. Obok niego na ławie oskarżonych zasiada jeszcze dziewięć osób w tym, m.in. b. prezydent Piotrkowa Trybunalskiego Waldemar M. i b. współwłaściciel klubu piłkarskiego Widzew Andrzej P.

Andrzej Pęczak, jako pierwszy poseł w III RP, trafił do aresztu w listopadzie 2004 r. Spędził w nim 25 miesięcy. W styczniu 2007 r. wyszedł na wolność po wpłaceniu 400 tys. zł kaucji.