Informację, że skazany nie stawił się w zakładzie przekazał PAP rzecznik prasowy służby więziennej w Łodzi Bartłomiej Turbiarz.

Reklama

B. poseł SLD wraz z innymi kilkunastoma osobami oskarżony był ws. niegospodarności w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi. Według prokuratury w wyniku działalności oskarżonych w latach 1999-2000 Fundusz stracił ponad 42 mln zł.

Dwa lata temu łódzki sąd okręgowy skazał b. posła na karę czterech lat bezwzględnego więzienia. Prokuratura, która odwołała się od tego wyroku, domagała się dla oskarżonego sześciu lat więzienia.

W styczniu tego roku Sąd Apelacyjny w Łodzi zmniejszył Pęczakowi karę do trzech lat i ośmiu miesięcy więzienia, uzasadniając decyzję zmianami przepisów. W związku z prawomocnym wyrokiem, na początku czerwca, wysłano Pęczakowi wezwanie, aby 22 czerwca stawił się w zakładzie karnym.

Na początku czerwca zostało wysłane pismo do b. posła, w którym wezwano go do stawienia się 22 czerwca w zakładzie karnym w Łodzi. Tymczasem obrona Pęczaka złożyła wniosek o odroczenie wykonalności kary ze względu na zły stan zdrowia skazanego. Sąd sprawą ma się zająć 19 lipca. Niezależnie jednak od terminu posiedzenia sądu, b. poseł powinien w środę stawić się w areszcie śledczym.

Jak powiedział PAP rzecznik prasowy służby więziennej w Łodzi Bartłomiej Turbiarz jeśli skazany nie stawi się w ciągu trzech dni, to zakład karny będzie musiał zawiadomić sąd. Ten może wtedy zarządzić doprowadzenie skazanego, ale często czeka do czasu rozpoznania wniosku o odroczenie wykonania kary.



Wyrok łódzkiego sądu apelacyjnego to pierwszy prawomocny wyrok wobec b. czołowego polityka SLD. Przed sądem w Pabianicach toczy się proces, w którym jest on oskarżony o przyjęcie w sumie ponad 820 tys. zł korzyści majątkowych i osobistych od lobbysty Marka Dochnala i jego asystenta.

W kolejnym procesie, przed sądem w Łodzi, Pęczak odpowiada m.in. za korupcję i pomoc w oszustwie.

Reklama

W związku ze "sprawą Dochnala" Pęczak, jako pierwszy poseł w III RP, trafił do aresztu w listopadzie 2004 r. W styczniu 2007 roku, po 25 miesiącach, wyszedł na wolność po wpłaceniu 400 tys. zł kaucji.