Dziennik Gazeta Prawana logo

Policyjne szychy z najtajniejszej komórki brały sute łapówki

4 maja 2011, 06:39
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Policyjne szychy z najtajniejszej komórki brały sute łapówki
Shutterstock
Dwaj wysocy rangą oficerowie stołecznej policji przyznali się do łapówkarstwa i wyszli z aresztu tymczasowego - dowiedział się "Dziennik Gazeta Prawna". Obydwaj funkcjonariusze przyznali prokuratorom, że wzięli około 70 tysięcy złotych od firm handlujących z policją.

To kolejny etap śledztwa prowadzonego w wydziale przestępczości zorganizowanej i korupcyjnej warszawskiej prokuratury apelacyjnej, o którym jako pierwsi poinformowaliśmy w ubiegłym roku.

Teraz dwaj szefowie najtajniejszej policyjnej komórki – wydziału techniki operacyjnej – opuścili mury aresztu. – Stało się to na początku kwietnia, zaraz po tym jak obaj policjanci przyznali się do winy – potwierdza prowadzący śledztwo prokurator Robert Majewski.

Prokuratura ustaliła, że policjanci korzystali finansowo na współpracy z dwiema firmami dostarczającymi policji sprzęt specjalny. – Może chodzić o minikamery, urządzenia do zdalnego śledzenia aut. To bardzo kosztowne zabawki i niezbędne w tym wydziale – mówi nam jedna ze znających sprawę osób.

Mechanizm korupcyjny był możliwy dlatego, że wydziały techniki operacyjnej cieszą się wyjątkowymi przywilejami. Samo ich istnienie jest utajnione, podobnie jak metody pracy i sprzęt, którego używają. Dzięki temu nie muszą organizować przetargów. Większość zakupów dokonują z wolnej ręki, wcześniej jedynie sprawdzając telefonicznie ceny u konkurencji.

– To powoduje, że łatwo porozumieć się z konkretnym handlarzem i np. płacić zawyżone ceny, a później dzielić się zyskiem – wyjaśnia nasz rozmówca.

Przyznanie się do winy policjantów nie kończy jednak całego śledztwa. Prokuratorzy nadal we współpracy z policyjnym biurem spraw wewnętrznych analizują inne wątki dotyczące funkcjonowania przez ostatnie lata stołecznego WTO. W kolejnym wątku badane jest tło znajomości ważnych policjantów z aferzystą finansowym Arturem E. Pomimo kilku poważnych śledztw dotyczących jego interesów stale spotykał się oraz imprezował z oficerami policji i służb specjalnych.

– Jeden z pułkowników chciał kupić od niego samochód. Przekazał solidną zaliczkę na dobre, terenowe auto. Wykluczyliśmy, aby miało to przestępcze tło, ma status poszkodowanego w śledztwie – tłumaczy jeden z naszych rozmówców znający przebieg śledztwa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj