Dziennik Gazeta Prawana logo

Śledczy już wiedzą, co zabiło turystkę w Tatrach

20 września 2011, 13:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
To był nieszczęśliwy wypadek, a nie zbrodnia - wynika z opinii biegłych dotyczących badania ciała 24-latki, znalezionej w Tatrach. Śledczy jak nie zakończą szybko tej sprawy. Sprawdzają nieprawidłowości, przy poszukiwaniu zaginionej turystki.

Nieszczęśliwy wypadek w górach - to najbardziej prawdopodobna przyczyna śmierci 24-latki, której ciało odnaleziono we wrześniu ubiegłego roku w Tatrach. Biegli wykluczyli zabójstwo. Wciąż trwa śledztwo w sprawie nieprawidłowości przy poszukiwaniach turystki."Biegli opracowali opinię z zakresu psychologii ofiary i stwierdzili, że najbardziej prawdopodobną przyczyną śmierci z psychologicznego punktu widzenia, był nieszczęśliwy wypadek w górach" - powiedziała PAP we wtorek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu Beata Stępień-Warzecha. Dodała, że mniej prawdopodobną przyczyną zgonu 24-latki było samobójstwo.

Ciało kobiety odnaleziono 15 września ub. roku w potoku Roztoka w Tatrach, po półtoramiesięcznych poszukiwaniach. Zwłoki zbyt długo leżały w wodzie, by ustalić przyczynę śmierci, dlatego biegli dokonali oceny przyczyn zgonu kobiety w oparciu m.in. o rozmowy z członkami rodziny, z przyjaciółmi i znajomymi, a także analizując wyniki sekcji zwłok. Śledczy zapoznali się także twórczością kobiety, która pasjonowała się fotografią.

Ostateczna przyczyna śmierci będzie znana po kolejnej opinii z zakresu genetyk, która będzie dotyczyć zabezpieczonych śladów biologicznych z miejsca odnalezienia ciała.

Równolegle z toczącym się śledztwem w sprawie przyczyn śmierci 24-latki, Prokuratura Rejonowa w Nowym Sączu prowadzi śledztwo w sprawie nieprawidłowości dotyczących poszukiwania zaginionej w Tatrach kobiety i czynności po znalezieniu jej ciała. Nieprawidłowości takich miała dopuścić się policja i ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

W lipcu ub.r. ojciec Urszuli Olszowskiej zgłosił na policję zaginięcie córki, ale ta nie powiadomiła Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (TOPR), dlatego mężczyzna sam podjął się poszukiwania córki.

We wrześniu wyruszył w Tatry i ustalił, że ponad miesiąc po jej zaginięciu turyści przynieśli do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich plecak z dowodem osobistym córki. Pracownica przekazała plecak dyżurującemu w schronisku ratownikowi TOPR, ale ten schował go w magazynie, zamiast przekazać policji. Potem tłumaczył, że takich znalezisk jest wiele.

Dopiero po wizycie ojca Urszuli pracownica schroniska zawiadomiła policję, która z kolei poleciła TOPR przeszukać rejon, w którym znaleziono plecak.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj