W ostatnich miesiącach doszło do kilku aktów przemocy wobec przedstawicieli mediów podczas wykonywania ich obowiązków służbowych - spalony został wóz transmisyjny TVN24 podczas zamieszek 11 listopada w Warszawie, pobito pracownika Polsatu w Poznaniu, skopano kamerzystkę podczas zamieszek na stadionie w Bydgoszczy oraz napadnięto na ekipę Polsatu, która w lipcu w Częstochowie relacjonowała pielgrzymkę Rodziny Radia Maryja.

W oświadczeniu przekazanym w sobotę PAP Stowarzyszenie Twórców Obrazu Telewizyjnego (STOTv), skupiające operatorów i realizatorów telewizyjnych głównych stacji działających na polskim rynku wyraziło "głębokie zaniepokojenie" atakami na ekipy telewizyjne.

"Te akty brutalnej agresji, skierowane przeciwko naszym kolegom, wykonującym swój zawód profesjonalnie i obiektywnie, stanowią zagrożenie naszego zdrowia i życia" - podkreśliło stowarzyszenie.

Jednocześnie zapowiedziało, że zwróci się do prezydenta Bronisława Komorowskiego, premiera Donalda Tuska, marszałek Sejmu Ewy Kopacz oraz wszystkich klubów poselskich "o podjęcie zdecydowanych działań prawnych" umożliwiających "bezpieczne, a jednocześnie rzetelne i obiektywne" wykonywanie zawodu.

STOTv poinformowało również, że "jako stowarzyszenie twórcze, reprezentujące grupę zawodową niezbyt liczną, ale społecznie ważną" poprosi o rozmowę z ministrem spraw wewnętrznych i Komendantem Głównym Policji.

"Spotkanie miałoby na celu wypracowanie zasad pracy ekip telewizyjnych w warunkach zagrożenia, a więc podczas demonstracji, wieców, marszy, masowych imprez sportowych, meczów piłkarskich, zarówno ligowych jak i rozgrywanych w ramach Euro 2012" - podkreśla STOTv.

Także Stowarzyszenie Fotoreporterów chce zwiększenia bezpieczeństwa pracowników mediów. W oświadczeniu przekazanym w sobotę PAP stowarzyszenie podkreśliło, że popiera inicjatywę Press Clubu Polska zmiany przepisów w celu zwiększenia ochrony prawnej dziennikarzy i pracowników mediów podczas wykonywania przez nich obowiązków dziennikarskich i służbowych.


"Jesteśmy zaniepokojeni rosnącą agresją i bandyckimi atakami wobec ludzi mediów. Fotoreporterzy, którzy ucierpieli 11.11.2011 nie byli przypadkowymi ofiarami, byli celem ataków bandytów tylko dlatego, że reprezentowali media. Doszło do kilku przypadków pobicia oraz kradzieży lub zniszczenia sprzętu" - zaznaczyło stowarzyszenie.

W jego ocenie, nigdy wcześniej fotoreporterzy nie spotkali się z "taką falą przemocy". "Specyfika zawodu fotoreportera wymaga od nas bycia blisko wydarzeń. Dlatego wspieramy działania, zmierzające do zapewnienia dziennikarzom, fotoreporterom oraz pracownikom mediów możliwie jak największej ochrony prawnej" - napisano w oświadczeniu.

Taką zmianę przepisów przygotowuje Press Club Polska. Jak powiedział w środę PAP jego prezes Marcin Lewicki, inicjatywa powstała z powodu ataków i narastającej fali agresji wobec dziennikarzy i pracowników mediów. Przedstawiciele Press Clubu zapowiadają, że gdy projekt będzie gotowy, zwrócą się do prezydenta, by skorzystał z przysługującej mu inicjatywy ustawodawczej i skierował go do Sejmu.

"Poprosimy pana prezydenta, by potraktował tę sprawę priorytetowo, ponieważ powtarzające się ataki na dziennikarzy i pracowników mediów stanowią zagrożenie nie tylko ich osobistego bezpieczeństwa, ale mogą także zagrażać prawu obywateli do swobodnego dostępu do informacji" - napisał Lewicki w komunikacie Press Clubu.

Według niego, obecnie przepisy nie chronią dziennikarzy dostatecznie. Prawo prasowe przewiduje karę dla kogoś, kto używa przemocy lub groźby w celu zmuszenia dziennikarza m.in. do opublikowania lub nie materiału prasowego. Jednak - podkreślił Lewicki - ataki na dziennikarzy w Bydgoszczy, Poznaniu i Warszawie nie miały takiego celu, lecz były chuligańskimi wybrykami. Jedynie uczestnik częstochowskiej pielgrzymki dostał zarzut złamania tego przepisu.