Jak podaje "Rzeczpospolita", policjanci, którzy znaleźli ciało dziewczynki, mówią, że na jej główce nie było żadnych ran ani siniaków. - relacjonuje w rozmowie z gazetą jeden z policjantów. Dziewczynka miała wyglądać, jakby spała.
O tym, że dziecko zmarło w wyniku nieszczęśliwego wypadku, przekonuje jego matka. 22-letnia Katarzyna W. zeznała, że Madzia wyślizgnęła się jej z rak, wypadła i uderzyła główką o próg pokoju. Dlaczego kobieta nie zadzwoniła po pogotowie? - mówi prokurator Marta Zawada-Dybek, rzeczniczka katowickiej prokuratury, która zajmuje się sprawą.
Jednak nie tylko słowa policjantów poddają w wątpliwość wersję matki. Okazuje się, że dane logowania jej komórki nie potwierdzają wersji, którą trzykrotnie powtórzyła w czasie przesłuchania.
Wczoraj sąd zdecydował o dwumiesięcznym areszcie dla matki Madzi. Za nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka grozi jej dopięciu lat więzienia. Jednak kwalifikacja jej czynu może się zmienić po przeprowadzeniu sekcji zwłok dziecka.