Dziennik Gazeta Prawana logo

Strażak ratował umierające dziecko. Przez telefon

19 lutego 2012, 15:41
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
telefon palec
telefon palec/Shutterstock
"O Jezu, dziecko umiera! Nie oddycha!" - usłyszał dyżurny białostockiej straży pożarnej, gdy odebrał telefon. Na szczęście nie stracił zimnej krwi. Spokojnie wyjaśnił kobiecie, jak reanimować malucha.

- krzyczała kobieta. Okazało się, że chodzi o czteroletniego chłopca. Strażak uspokaja panikującą kobietę, zaczyna instruować ją przez telefon, jak ratować nieprzytomne dziecko.

- radzi dyspozytor. - - dodaje i uspokaja, że pogotowie jest już w drodze. - - zaczyna znów panikować kobieta. - - odpowiada stanowczo strażak.

Na nagraniu rozmowy zarejestrowanym przez białostocką straż pożarną i umieszczonym na jej stronie internetowej słychać, jak ktoś - prawdopodobnie mężczyzna - miarowo odlicza uciski klatki piersiowej.

- zwraca się kobieta do kogoś, kto reanimował chłopca. - - dopytuje dyspozytor. - Oddycha - odpowiada spokojniej kobieta.

- dodaje strażak.

Dramat na szczęście skończył się szczęśliwie. Dziecko przewieziono do jednego z białostockich szpitali. Jego życiu nic już nie zagraża.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj