"Jezu, nie oddycha mi dziecko!" - krzyczała spanikowana kobieta, która dodzwoniła się na policję w Szprotawie. "Niech pani uciska, 30 uciśnięć i dwa oddechy" - wołał stanowczo policjant i dokładnie tłumaczył, co trzeba robić. Kobieta, łkając, powtarzała jego słowa. Po chwili wyszeptała: oddycha...
Dramatyczną rozmowę zarejestrowano wczoraj wcześnie rano w Szprotawie. Zrozpaczona kobieta około 6 rano dodzwoniła się na policję. Telefon odebrał dyżurujący akurat st. sierż. Robert Wawryn. - wołała kobieta. - odpowiadał kobiecie. Jednocześnie błyskawicznie wysłał pogotowie na miejsce.
- krzyczał policjant. Po chwili dokładnie instruował kobietę, jak wykonać sztuczne oddychanie, a ta przekazywała wszystko mężowi. - dopytywał. - odpowiedziała już spokojniej kobieta.
Karetka- mówił już spokojniej. - odpowiedziała roztrzęsiona matka dziecka. Po chwili chłopiec odzyskał przytomność. Okazało się, że maluch zakrztusił się śliną.
Chłopiec trafił do szpitala, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło policja.pl
Zobacz
|