Blisko 100 ton mięsa niewiadomego pochodzenia, a nie 30 ton jak
wcześniej sądzono, znaleziono w ukrytym magazynie w ubojni koło Białej Rawskiej.
To tam miało trafić martwe i chore bydło.
- mówi "Rzeczpospolitej" Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury.
Przypomina przy tym, że wcześniej na 18 ton mięsa natrafiono w samochodzie - chłodni zaparkowanej w pobliżu stacji diagnostycznej, która również należy do właściciela ubojni.
Mięso nie nadawało się do wprowadzenia na rynek, bo nie miało żadnych dokumentów. Wiadomo, że zakończono już jego wywóz. Jak na razie nie ma jednak wyników badań próbek.
43-letniemu Piotrowi M. postawiono zarzuty oszustwa i usiłowania oszustwa, naruszenia przepisów karnych ustawy o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczania chorób zakaźnych zwierząt. Grozi mu do ośmiu lat więzienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Rzeczpospolita
Powiązane
Zobacz
|