Szkolą ich byli komandosi, ale nie są bojówką. Tak organizatorzy Marszu Niepodległości tłumaczą przygotowania do zabezpieczenia tej imprezy masowej.
W kursach Straży Marszu Niepodległości, która ma pilnować porządku podczas przemarszu 11 listopada biorą udział byli żołnierze jednostki GROM czy byli żołnierze Legii Cudzoziemskiej.


Reklama

Prezes Stowarzyszenia "Marsz Niepodległości" Witold Tumanowicz powiedział IAR, że organizatorzy przygotowują się do wydarzenia pod wieloma względami. Mamy służby medyczne, mamy zespół prawny, mamy osoby, które wiedzą jak panować nad tłumem. Sądzę, że w tym roku marsz przejdzie bardzo spokojnie - podkreślił Tumanowicz.

Poprzednie Marsze Niepodległości organizowane 11 listopada w Warszawie zgromadziły tysiące uczestników. W 2011 doszło jednak do bijatyk z przeciwnikami marszu, a w zeszłym roku do starć z policją.

Szef przeszkolenia Straży Marszu Przemysław Czyżewski podkreśla, że organizatorzy nie tworzą bojówki. Zadaniem Straży jest niedopuszczenie do niebezpiecznych sytuacji podczas pochodu. Wszystko jednak w granicach prawa - zapewnia Czyżewski. Nie jest to szkółka komandosów, nie jest to agencja ochrony - podkreśla. Czyżewski dodaje, że straż jest formacją, która ma dbać o porządek w Marszu Niepodległości jako zgromadzeniu publicznym, a nie podejmować działania ofensywne, zaczepne czy agresywne.