-- opowiada Michał Hola, były funkcjonariusz Agencji Wywiadu, który prowadzi MadCoins - firmę zajmującą się bezpieczeństwem przedsiębiorstw. - - dodaje.
Poza większą liczbą potencjalnych klientów, rozszerzył się katalog branż, które są zainteresowane poprawą swojego bezpieczeństwa. O ile wcześniej były to głównie banki, firmy ubezpieczeniowe czy telekomy, to teraz prawie połowa zgłoszeń pochodzi z szeroko rozumianej logistyki i transportu oraz z obszaru energetyki. Także branża IT oraz firmy inwestujące w innowacje postanowiły o siebie zadbać.
Ile to kosztuje? Już za mniej niż dwieście złotych można kupić urządzenie, które powinno wskazać, czy w danym pomieszczeniu nie ma ukrytych podsłuchów. Jednak poczucie bezpieczeństwa wynikające z posiadania takiego sprzętu może być złudne.
– - wylicza Hola. Dlaczego tak dużo? - - wyjaśnia.
Ale nie każdy chce tak kompleksowego sprawdzania. - - opowiada Hola.
Ale nawet jeśli już wykryje się podsłuch, to trzeba się zastanowić, czy czasem nie warto go na jakiś czas zostawić i ewentualnie podsłuchującą konkurencję wyprowadzić na manowce, tak by to ona ponosiła straty. Przykład z branży transportowej: firma A znalazła u siebie podsłuch, ale go zdemontowała dopiero po kilku dniach. Wiedząc, że są podsłuchiwani, jej pracownicy zasugerowali, że jeden z pozornie nieopłacalnych kontraktów, o który wcale nie zamierzali się starać, może być bramą do kolejnych intratnych zleceń. Licząc na przyszłe zyski, firma B bezrefleksyjnie przyjęła zlecenie, na którym w konsekwencji jeszcze straciła.
Inną kwestią jest to, że jednorazowe sprawdzenie, czy w danym przedsiębiorstwie nie ma zainstalowanych podsłuchów, tak naprawdę na dłuższą metę niewiele daje. – – wyjaśnia Michał Hola.
Dlatego często nie warto wydawać pieniędzy na usługę wykrywania podsłuchów. Bardziej efektywne i tańsze mogą być szkolenia pracowników i wprowadzenie odpowiednich procedur, które utrudnią podłożenie pluskwy.
ZOBACZ TAKŻE: Podsłuchy w knajpach straszą polityków od lat i... dobijają restauracje >>>