Dziennik Gazeta Prawana logo

Afera taśmowa jak dar z niebios. Firmy od wykrywania podsłuchów zarabiają krocie

2 lipca 2014, 06:22
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Kable
Kable/Shutterstock
Złośliwi mogliby powiedzieć, że za aferą taśmową stoją firmy, które trudnią się wykrywaniem podsłuchów. Czas po ujawnieniu przez "Wprost" nagrań polityków do dla nich prawdziwe żniwa. Okazuje się, że zmieniło się także grono tych, którzy potajemnego nagrywania boją się najbardziej.

-- opowiada Michał Hola, były funkcjonariusz Agencji Wywiadu, który prowadzi MadCoins - firmę zajmującą się bezpieczeństwem przedsiębiorstw. - - dodaje.

Poza większą liczbą potencjalnych klientów, rozszerzył się katalog branż, które są zainteresowane poprawą swojego bezpieczeństwa. O ile wcześniej były to głównie banki, firmy ubezpieczeniowe czy telekomy, to teraz prawie połowa zgłoszeń pochodzi z szeroko rozumianej logistyki i transportu oraz z obszaru energetyki. Także branża IT oraz firmy inwestujące w innowacje postanowiły o siebie zadbać.

Ile to kosztuje? Już za mniej niż dwieście złotych można kupić urządzenie, które powinno wskazać, czy w danym pomieszczeniu nie ma ukrytych podsłuchów. Jednak poczucie bezpieczeństwa wynikające z posiadania takiego sprzętu może być złudne.

- wylicza Hola. Dlaczego tak dużo? - - wyjaśnia.

Ale nie każdy chce tak kompleksowego sprawdzania. - - opowiada Hola.

Ale nawet jeśli już wykryje się podsłuch, to trzeba się zastanowić, czy czasem nie warto go na jakiś czas zostawić i ewentualnie podsłuchującą konkurencję wyprowadzić na manowce, tak by to ona ponosiła straty. Przykład z branży transportowej: firma A znalazła u siebie podsłuch, ale go zdemontowała dopiero po kilku dniach. Wiedząc, że są podsłuchiwani, jej pracownicy zasugerowali, że jeden z pozornie nieopłacalnych kontraktów, o który wcale nie zamierzali się starać, może być bramą do kolejnych intratnych zleceń. Licząc na przyszłe zyski, firma B bezrefleksyjnie przyjęła zlecenie, na którym w konsekwencji jeszcze straciła.

Inną kwestią jest to, że jednorazowe sprawdzenie, czy w danym przedsiębiorstwie nie ma zainstalowanych podsłuchów, tak naprawdę na dłuższą metę niewiele daje. – – wyjaśnia Michał Hola.

Dlatego często nie warto wydawać pieniędzy na usługę wykrywania podsłuchów. Bardziej efektywne i tańsze mogą być szkolenia pracowników i wprowadzenie odpowiednich procedur, które utrudnią podłożenie pluskwy.

ZOBACZ TAKŻE: Podsłuchy w knajpach straszą polityków od lat i... dobijają restauracje >>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj